Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Orgowie nie śpią
15 stycznia 2009
Wegetarianizm a sport
19 stycznia 2009

To wcale nie było tak dawno. Ostatnia, 58. edycja początkowo sławetnego, a u schyłku systematycznie dyskredytowanego Course de la Paix odbyła się w 2006 roku na trasie Linz – Karlovy Vary – Hanower. Raptem 2 lata temu! No, 2 z hakiem…

Impreza, na relacjach z której znakomita większość z nas się wychowała. Być  może dla niejednego z nas stała się impulsem do tego, by wsiąć na rower i być jak Ryszard Szurkowski?

Pamiętacie jeszcze ten charakterystyczny hymn poprzedzający ‚wejścia antenowe’ Wyścigu Pokoju? Albo zdanie, będące wręcz wizytówką imprezy, wypowiadane (z odpowiednią intonacją) przez wybitnego reportera, niezapomnianego i jedynego w swoim rodzaju redaktora Bogdana Tuszyńskiego: ‚halo, halo! tu helikopter’?

Zresztą, co ja tu się będę rozwodzić (i przyznawać do zaawansowanego wieku)? I tak nikt lepiej tego nie wyrazi niż sam Bogdan Tuszyński, który pisze we wstępie książki ‚Wyścig Pokoju 1948-2001’, wydanej wespół z równie znakomitym dziennikarzem Danielem Marszałkiem (z pasją piszącym o kolarstwie i równie wielką determinacją pokonującym rowerem tysiące kilometrów):

Przejechałem z Wyścigiem Pokoju grubo ponad 100 tysięcy kilometrów. Jestem przekonany, że pod względem sportowym i organizacyjnym była to wyjątkowa impreza. Miała też konotacje polityczne, które jednym bardzo przeszkadzały, innym przeszkadzały w niewielkim stopniu, jeszcze inni polityki na wyścigu nie zauważali, albo nie chcieli zauważać. Niemal przez całą dekadę lat dziewięćdziesiątych WP otrzymywal krytykę nie za sportową stronę, ale właśnie za polityczną. Dla mnie tamten wyścig pozostanie przede wszystkim wielką imprezą, która była swoistą, wielką szkoła kolarstwa, sportu w ogóle, kibicowania. I nie będę już tej swojej opinii zmieniał.

Jeśli kogoś interesuje historia kolarstwa, szczególnie ta jej część, w której swój znakomity udział mieli Polacy, warto tę książkę mieć. Choćby dla archiwalnych zdjęć, na ogół rozproszonych po różnych stronach interenetowych i innych wydawnictwach, czy dla zestawu wyników Wyścigu Pokoju (m.in. klasyfikacje indywidualne wszystkich kolarzy, którzy ukończyli poszczególne edycje), jakich nie ma w żadnej z wydanych w Europie książce (niemieckie edycje rejestrują tylko 25 kolarzy z każdego wyścigu).

Ta fascynująca, pobudzająca zaspaną, zasypaną śniegiem wyobraźnię wyprawa w przeszłość możliwa jest właśnie dzięki tej publikacji. Choć książkę wydano w roku 2002, nadal można ją nabyć.

Procedura jest nadzwyczaj prosta. Wystarczy skontaktować się z  Danielem Marszałkiem, współautorem zarówno książki, jak i znanej każdemu szanującem się amatorowi kolarstwa szosowego, bodajże najlepszej w Sieci strony poświęconej temu sportowi.

Miłej lektury! (a wiem, o czym mówię, gdyż już jestem szczęśliwą posiadaczką i uważną czytelniczką ;) )

greten

P.S. Dziękuję Danielowi Marszałkowi za zwrócenie uwagi na nieścisłość w moim tekście. Jak to ładnie określił: pogrzebałam Wyścig Pokoju już w 2001 roku :) Zasugerowałam się datą wydania książki, co było niewybaczalnym błędem. Proszę Course de la Paix o wybaczenie i sprawiedliwy wymiar kary …

Facebook