Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Z Niemiec do Polski rowerem
27 lipca 2008
Wyścig dookoła Miedwia już za kilka dni
28 lipca 2008

Relacja by TW: No to jako uczestnik zdarzenia opowiem jak było…

Jechaliśmy do 231km w „9” (pierwsza „7” na mecie + Jacek Ł. i Kalina). Wcześniej, po 2 pętlach jazdę zakończyli Wojtek (odpuścił ze względu na przygotowania do Imagisa), Remik (chwilowa kontuzja kolana) i eMeR. Na tym pechowym 231km doszło do kraksy: Jadący przede mną Andrzej G. zmienił nagle tor jazdy (tzw. „rybka”, nie wiem czy przypadkiem ktoś przed nim nie zrobił podobnego manewru), przez co ja wjechałem mu w koło a Zdzichu, Janek i Jacek Ł. wjechali we mnie i wszyscy razem leżeliśmy. Andrzejowi i Jankowi nic się stało, Zdzichu połamał koło, Jacek klamkę a u mnie poszła szprycha w tylnym i przednim kole + kilka się pogięło.

Dalej jechało nas już „7”, z tym że Andrzej J. złapał kapcia, Klan nie wytrzymał na podjeździe z Połczyna a mi pękła druga szprycha, uniemożliwiając dalszą jazdę. Godzinę męczyłem się ze szprychami, w końcu sam dojechałem do mety.

W tym miejscu wielkie podziękowania dla Klana za użyczenie klucza do szprych i dla Jacka Ł. za użyczenie przedniego koła!

Relacja by emer: Odpuścilem 3cie kółko bo mnie paliły stopy gdzie są progi (musze chyba zmienić buty lub chociaż jakas wkładka?) , szczególnie to czułem na podjazdach (małe bo bo małe, ale …)

Juz na drugim kółku było pare razy niebezpiecznie, wahnięcia kołami, no ale jakoś udało sie uniknąć czegoś co WY doświadczyliście na trzecim kółku …

No i nie wiem czy troche nie miałem szczęścia że jednak nie pojechałem dalej – choć zaliczyć pełny dystans daje nieporównywalnie duuuużo więcej satysfakcji … mimo zajęcia dobrego miejsca na 200km …
Ale to dobre miejsce zawdzięczam przedewszystkim WAM, grupo godz 10:10 … :)

Relacja by mamac: Minął miesiąc i ponownie udało mi się wygospodarować czas i środki aby wziąść udział w swoim kolejnym maratonie , tym razem – Łobez. Przekonałem się, że skoro raz się spróbuje to ciągnie jak wilka do lasu i bierze się udział w następnym. Założony dystatans 200 km przejechałem, mam zadowolenie że mi się to udało, mam kolejne doświadczenia i widziałem arcyciekawych ludzi. Treaz już wiem – w a r t o, jak tylko czujesz się na siłach i lubisz zmagania na rowerze to próbuj i spotykaj na maratonach. Już myślę o następnym. Dziekuje organizatorom za ten i inne maratony , super imprezy . Pozdrowienia dla wszystkich uczestników

Zobacz wyniki IV Łobeskiego Maratonu Rowerowego.

Facebook