Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Ranking Wszechczasów nowa odsłona
12 kwietnia 2007
Był czas na podziwianie wodoków
20 kwietnia 2007

Asia Liczner

Pierwszy maraton z edycji Supermaroton 2007 – przeszedł już do historii . 14.04.2007 odbył się VII Supermaroton Rowerowy im. Olka Czapnika .

Każdy z nas po ukończeniu jednej z trzech proponowanych tras otrzymał pamiątkowy medal. Dla mnie to będzie szczególna pamiątka. Wielkie podziękowania dla pomysłodawcy, że w taki sposób uczcił pamięć wspaniałego maratończyka, którego niestety nie spotkamy już na maratonach.

I taka refleksja mi się nasuwa – te nie sportowe zachowania podczas maratonu – czarne owce – chyba nie znaliście Olka. To jest wzór do naśladowania dla maratończyka.

Wrocław do Świnoujścia, mimo że oddalone od nas o dobre 500 km, ściągał już od czwartku, w licznej grupie a nawet w dwóch, pierwsza pod egidą KTK Rewor i druga to Intersport Team AZS Politechnika.

Do Świnoujścia jechaliśmy samochodami, pociągami a nawet zastanawialiśmy się z Grzegorzem, gdy już korki nam doskwierały, co by się nie przenieść na jakąś amfibię i Odrą potem przez zalew i do Wiechora! I tu podziękowania dla Wiechora i wszystkich , którzy z nim byli – perfekcyjną organizacja, bardzo dobra obsługa na punktach, pyszne jedzonko ( całą trzecią rundę marzyłam o karkówce ) i w ogóle za wszystko, aha i za rowerek !

A na trasie, było różnie. Na własne życzenie trafiłam do grupy baaaaaaardzo ambitnych chłopaków i gdy spojrzałam jednemu czy drugiemu w oczy, wiedziałam: jestem z nimi tylko na starcie. Na około 20 km, na końcówce długiego podjazdu, mimo że Grzegorz poczekał na mnie , nie dałam rady. Za długi podjazd, za mocne tempo a ja- za słaba. Na szczęście nie zostałam sama zbyt długo i po jakimś czasie, ku mojemu zdziwieniu znowu jechałam w dość dużej grupie, w której kilka osób pracowało a kilka za nami jechało.

Ostatnia, trzecia pętla w 4-sobowym składzie, równe zmiany, równe tempo – jazda jak marzenie. Piękna pogoda i jeszcze piękniejsze krajobrazy. Ale te górki nad morzem- to było zaskoczenie. I to cudowne uczucie na mecie ! A wieczorem spotkanie klubowe w domku 1b, opowieści do północy o przygodach na trasie, a że wspomagane napojami nie koniecznie wolnymi od procentów, opowieści prawie fantastyczne ( i tak jeden z nas np. pokonywał podjazdy z prędkością 50km na godzinę). Było wesoło!

Takie maratony to dobry sposób na zwiedzanie i poznawanie krajów. Dzięki temu, że pojechaliśmy do Świnoujścia, poznaliśmy wyspę Wolin z jej parkiem, zwiedziliśmy Międzyzdroje, Wisełkę i wiele innych uroczych nadmorskich miejscowości . Spacerowaliśmy po plaży, a także Krzysztof zaprosił nas na zorganizowaną i dobrze przemyślaną wycieczkę do Niemiec. Dzięki , której mogliśmy prowadzić dyskusję o wyższości polskiego rzepaku nad niemieckim.

Gratulacje dla wszystkich uczestników maratonu, za ukończenie wybranego przez siebie dystansu. Pozdrawiam wszystkich maratończyków i do zobaczenia w Bogdańcu.

Asia Liczner

1 miejsce Kobiety Open na 240 km

Facebook