Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2019

Gryfice
3.05

Stargard
11.05

Łobez
06.07

Nowogard
20.07

Rewal
21.09
Baza Rowerów, czyli stop kradzieżom
23 listopada 2009
Znamy kalendarz imprez z cyklu PP na rok 2010
30 listopada 2009

Dość smutna ostatnio pora, bo to nie wiadomo, co z tym rowerem robić: czy chować do piwnicy, czy zainstalować pod trenażer, czy może korzystać z resztek całkiem przyzwoitej jesieni i jeszcze dobrudzić na konto mijającego 2009 roku.

Pewne jest, że nikomu z nas nie chodzi po głowie, by na jakiś czas zapomnieć o rowerze, bo przecież nawet taki odłożony wciąż zaprząta myśli i przywodzi wspomnienia tego, co się działo w ostatnim roku. Dlatego, patrząc na tych kilka kilo aluminium i innych mniej lub bardziej szlachetnych tworzyw, proponuję, byśmy oddali się wspomnieniom wydarzeń, którymi większość z nas żyła przez ostatni rok i – niejednokrotnie – mocno emocjonowała się.

Tak, Puchar Polski w Maratonach Szosowych to z jednej strony przygoda, która dostarczyła uczestnikom wielu niezapomnianych wrażeń, ale również sportowa rywalizacja, którą warto wspomnieć. Jak wiemy, środowisko opanowane cyklozą tworzą panie i panowie – i to chyba jedyny podział, który nie podlega dyskusji. Tak zatem wspomnijmy rywalizację pań o to trofeum w najbardziej obiektywnej z kategorii: open.

Zaczęło się w Trzebnicy
Pierwsza z cyklu imprez o PP w MS odbyła się w Trzebnicy. Jako że było to pierwsze od przeszło pół roku spotkanie wielu przyjaciół, z tym większym zapałem cyklistki i cykliści udali się w przygotowane na dwóch dystansach trasy. Najwięcej punktów do klasyfikacji generalnej zdobyła niezniszczalna i niezatapialna Irena Kosińska, która jako jedyna u progu sezonu zdecydowała się pokonać najdłuższą trasę, czyli 250 km. Dalsze miejsca zajęły uczestniczki dystansu o połowę krótszego: Aleksandra Oleś, którą o kilka błysków szprychy przepuściła na finiszu gospodyni: Małgorzata Pawlaczek. A trafność powiedzenia, że pierwsze koty za płoty (zwłaszcza w Górach Kocich), obwieściła światu 4. na mecie Joanna Liczner, która wyprzedziła pochodzącą z okolic, w których Świna uchodzi do morza Katarzynę Rzepecką.

Biorę się do roboty
Druga runda PP i już trzy panie przemierzyły najdłuższą z przygotowanych w okolicy Choszczna tras, która tym razem oscylowała w okolicy 301 km. Namiastkę tego, jak wyglądać będzie z grubsza (oj, wyraz nie na miejscu) cały sezon, przedstawiła wrocławianka, Joanna Liczner, solidnie biorąc się do roboty i pokonując trasę poniżej 10 godzin oraz swoje krajanki: Małgorzatę Rajczybę i Irenę Kosińską. Na dystansie mniej więcej o połowę krótszym najlepiej się czuła Małgorzata Pawlaczek, o kilka długości roweru wyprzedzając Renatę Langner i Martę Stryjakowską. W prowizorycznej klasyfikacji pucharu Polski prowadzenie utrzymała Irena Kosińska.

Wrocławskie Trio
W kolejnym maratonie najdłuższy dystans pokonały już cztery panie, bo obok wrocławskiego tria, które na mecie zjawiło się w takiej samej kolejności jak w Choszcznie, zdecydowała się na to włocławianka Beata Tulimowska. A warto podkreślić, że 266 km przejechała na rowerze klasyfikowanym jako „inny”. Megę najszybciej pokonała Magdalena Migalska, pokonując na finiszu Irenę Sudoł. Co ciekawe, 9. rezultat (a 2. na dystansie mini) zanotowała Anna Harkowska, która nie tak dawno zdobywała medale na mistrzostwach świata osób z niepełnosprawnością narządów ruchu. Klasyfikacja generalna PP nie zmieniła się, choć do Ireny znacznie przybliżyła się Joasia.

Historia się powtarza
Niemalże według tego samego scenariusza wyglądała rywalizacja na kolejnej imprezie, która odbyła się tym razem w Lesznie. Wrocławskie trio przemierza 230 km, by pojawić się na mecie w zwyczajowej kolejności: Joanna Liczner – Małgorzata Rajczyba – Irena Kosińska, którym na tym dystansie towarzyszy jeszcze „inna” wierzeniczanka: Marzena Szymańska. Na krótszym dystansie (tym razem 160 km) mało gościnna okazuje się gospodyni, Agata Barszowska, przytłaczając zdaje się znajomością trasy Małgorzatę Pawlaczek. W klasyfikacji generalnej następuje przejęcie władzy – Joasia wychodzi na przewodzenie.

Kolejna „czwarta do brydża”
Impreza w Gryficach została ponownie zdominowana przez trzy wrocławianki, które przyzwyczaiły i siebie, i inne uczestniczki, i obserwatorów do tego, w jakiej kolejności zjawiają się na mecie. Tym razem czwartą amatorką najdłuższego dystansu była Marta Stryjakowska i taki też rezultat osiągnęła. Megę – jako jedyna – przejechała Monika Buchowiecka z Gdyni, a szósty wynik dało Beacie Tulimowskiej zwycięstwo na dystansie mini. W klasyfikacji generalnej status quo, a wrocławskie trio zdecydowanie odjeżdża stawce rywalek.

Góry
Pierwsza z trzech górskich eliminacji PP rozegrana została w bliższych i dalszych okolicach Istebnej. Tamtejsze trasy z pewnością na długo zostaną uczestnikom Pętli Beskidzkiej w pamięci, a Przełęcz Koniakowska wielu cyklistom z pewnością pojawiała się w koszmarach. Trudna trasa i pokora względem gór sprawiły, że z najdłuższym dystansem zmierzyła się jedynie jedna uczestniczka – niezawodna w takich sytuacjach Irena Kosińska. Jednak to nie ona nazbierała najwięcej punktów do klasyfikacji generalnej PP, gdyż ubiegła ją w tym wspinająca się jak kozica górska Sylwia Kapusta, która 155 km pokonała ze średnią ponad 30 km/godz.

Inna sprawa, że Sylwia jest reprezentantką Polski w kolarstwie szosowym, startowała m.in. na ostatnich mistrzostwach świata – stąd ten profesjonalny wynik. 3. rezultat osiągnęła Magdalena Balana, która o kilka przełęczy wyprzedziła kolejne maratonki: Małgorzatę Pawlaczek i znaną z wielkiego oraz małego ekranu Joannę Jabłczyńską. 6. miejsce osiągnęła zwyciężczyni najkrótszego dystansu, Daria Jałowiecka. Na pozycję liderki w klasyfikacji generalnej powraca Irena Kosińska.

Drobna zmiana scenariusza
Gorzowska edycja pucharu Polski przyniosła kosmetyczną zmianę – w Gorzowie pięć pań pokonało najdłuższy dystans liczący 245 km. Najszybciej pokonała go tradycyjnie Joanna Liczner, druga była Małgorzata Rajczyba, a nowością okazało się rozseparowanie wrocławskiego tria przez „inną” Marzenę Szymańską, o kilka długości roweru uprzedzającą Irenę Kosińską. Jako piąta, bynajmniej nie w charakterze koła u wozu, a druga wśród „innych”, gigamaratonką utytułowała się Beata Tulimowska. Dystans 160 km najmniej problemów sprawił Renacie Langner, natomiast o sekundę dłużej męczyła się z nim Urszula Hałupka. Prowizoryczna klasyfikacja PP wciąż dla Ireny Kosińskiej.

Nie dość, że góry, to jeszcze dziury…
Pod takim wezwaniem odbywa się rokrocznie Klasyk Kłodzki, co jednak nie odstrasza jego uczestników. Ta przygoda z pewnością uzależnia. Tym razem stawka wyścigu była podwójna. Nie dość, że stanowił kolejną eliminację pucharu Polski, to jeszcze zwyciężczyni najdłuższego dystansu miała otrzymać prawo do tytułowania się mistrzynią Polski w maratonach szosowych i noszenia z dumą adekwatnej koszulki z orzełkiem na piersiach. I orzełek jakże czule przylgnął do piersi Joanny Liczner. Kolejną uczestniczką, której 236 km podjazdów, zjazdów i dziur nie było straszne… chyba nie trzeba pisać, kto nią był, ale jakże to pomijać Irenę Kosińską – nie godzi się!

Z dystansem z pewnością uporałaby się i Małgorzata Rajczyba, jednak pech chciał, że uległa na trasie groźnemu upadkowi, w którym złamała obojczyk i rękę… Wśród tych, które zdecydowały się na wersję mega Klasyka Kłodzkiego, najwięcej wigoru miała nysianka, Katarzyna Orłowska, nieco uprzedzając Małgorzatę Pawlaczek, Joannę Ignasiak oraz Joannę Jabłczyńską.

Trzeba też wspomnieć, że poza konkursem w imprezie wystartowała nasza kadra MTB, ubarwiając przy okazji – głównie za sprawą obecności Mai Włoszczowskiej i Oli Dawidowicz – uroczystość wręczenia pucharów i rozdanie nagród. W klasyfikacji pucharu Polski na prowadzenie wróciła Joanna Liczner.

Coś nowego
Kołobrzeska edycja pucharu Polski przyniosła całkiem nowe z tegosezonowej perspektywy rozstrzygnięcie. Pierwszy raz anno domini 2009 na przemierzenie najdłuższej trasy zdecydowała się Małgorzata Pawlaczek, i to z jakim skutkiem. Niecałe 10 godzin, w które pokonała 264 km, dały jej zwycięstwo nad Ireną Kosińską i Marzeną Szymańską. Dalsze miejsca przypadły rywalizującym na krótszym dystansie gospodyniom: Ewie Matuszewskiej i Małgorzacie Truszyńskiej, które przedzieliła Joanna Liczner, pieczętując tym występem zwycięstwo w całym cyklu.

Nagroda za wytrwałość
Przedostatnia impreza pucharu Polski odbyła się w Iławie, gdzie dwie panie przejechały ćwierć tysiąca kilometrów. Po pokonaniu tego dystansu smakiem zwycięstwa delektować mogła się Irena Kosińska, której nieznacznie pierwszeństwa ustąpiła Magdalena Janiszewska.

Z kolei stawkę uczestniczek megi przyprowadziła znajdująca się pod koniec sezonu w świetnej formie Małgorzata Pawlaczek, a za nią sklasyfikowano Monikę Buchowiecką, Marzenę Szymańską i Katarzynę Baborowską. Ten występ ugruntował 2. pozycję w całym cyklu Ireny Kosińskiej.

Finał
Puchar Polski w Maratonach Szosowych zwieńczyły zawody w przygotowujących się do jesieni Bieszczadach. Na malowniczych drogach wokół Zalewu Solińskiego, wśród przebiegających drogę saren i wśród bluzgów wołkowyjskiego pijaczka najbliżej do kozicy górskiej było Izabeli Włosek, która wraz z dwoma kolejnymi paniami dwakroć otoczyła wspomniany akwen. Druga pozycja przypadła Irenie Kosińskiej, a trzecia Marzenie Szymańskiej. Kolejne lokaty przypadły tym cyklistkom, które zdecydowały się na jednokrotne pokonanie bieszczadzkiej pętli: Małgorzacie Pawlaczek, Joannie Toczyńskiej i Magdalenie Janiszewskiej.

Tak to zmagały się ze sobą panie, a najbardziej prestiżowe trofeum przypadło Joannie Liczner, która o prawie 1000 punktów wyprzedziła Irenę Kosińską (obecną na podium w 10 z 11 imprez w tym sezonie!). Kłodzki wypadek uniemożliwił Małgorzacie Rajczybie walkę o jeszcze wyższą pozycję, jednak wcześniejsze znakomite występy zapewniły jej miejsce na najniższym stopniu podium.

Tuż za zapełnionym przez wrocławianki podium, znalazła się… przyszywana wrocławianka, Małgorzata Pawlaczek, która zgromadziła nieco więcej punktów od kolejnej cyklistki, Marzeny Szymańskiej, zarazem najlepszej w kategorii rowerów „innych”, oraz Marty Stryjakowskiej. W pierwszej dziesiątce pucharu Polski uplasowały się jeszcze Beata Tulimowska, Magdalena Janiszewska, Renata Langner oraz Katarzyna Baborowska.

Dobrosław Barwicki-Picheta (znany jako Dobry)

Facebook