Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Awaria
21 maja 2008
Wyniki i rankingi nowe
22 maja 2008

Podobnie jak maraton w Trzebnicy, my Wrocławianie bierzemy z marszu, tzn. przyjeżdżamy rano przed startem. Startujemy w grupach 5-cio osobowych co 1- minutę. Start już o 7.30, bo jest ponad 600 zgłoszeń. Jestem w grupie o 7.41 i w mojej grupie jest na starcie jeszcze tylko dwóch zawodników, których nie znam dwóch nie dojechało. Wiem, że w pierwszych grupach jest wielu moich rywali do klasyfikacji M-5 jak również w kat. Open i nie mam szans ich w tym składzie, jaki mam na starcie dogonić. Ruszam szybko i swoich partnerów z grupy zostawiam ,,w płotkach” jadę sam. Doganiam Sławka i Pepe i chwilę z nimi współpracuję. Odpocząłem i ….odjeżdżam.

W rejonie Przemętu dochodzę grupę kilkunastoosobową z Tomkiem i Musaszim z W-wia, Jankiem z Ustronia i Jarkiem z Katowic. Odpoczywam chwilkę i odjeżdżam z w/w Robertem, Jankiem i Jarkiem . Tak też kończymy pierwszą rundę w czasie około 2h 25min i rozpoczynam II rundę. Robert oddaje mi swój bidon z cudowną mieszanką domowej produkcji (nie jedzie dalej – kontuzja). Jest ciężko, powietrze o bardzo dużej wilgotności, ale bez deszczu. Jedziemy zgodnie w równym tempie do okolic Błotnicy, gdzie dochodzi nas ,,pośpieszny”, złożony z chłopaków z Ostrowa i Leszna. Tylko na to czekałem – i jazda z nimi to przyjemność. Mimo, że wiem, że jadą tylko dwie rundy i tempo jest ,,jako takie” pracuję razem z nimi aż do mety. Średnia na tym odcinku znacznie mi wzrosła, lecz niestety nie dogoniłem nikogo z tych, co jadą na pełny dystans. Trzecią rundę zaczynam w składzie – Jarek, Grześ i … miało być jeszcze dwóch do współpracy, ale na punkcie odjechali, a gonić ich nie było sensu. Jadę więc swoim tempem, ale odstaje Jarek, a potem Grześ zachęca mnie do samotnej pogoni za dwójką , która odjechała.

Jadę sam swoim tempem i niestety mijam tylko ,,turystów” z drugiej rundy, ale bez chęci współpracy. Jeszcze przed Jezierzycami mała ulewa i dojeżdżam do mety zmoczony, ale w bardzo dobrym czasie 7.24.29. Zajmuję VIII – m-ce w open i II – m-ce w kat. M5. Teraz na mecie rozmowy i dyskusje ,,kto kogo i gdzie”, ,,kto z kim i dlaczego”, a ,,on mnie tam i tam” itp. . Dochodzi mnie również nieprzyjemna wiadomość o kraksie, w której uczestniczyli koledzy z roju ,,Szerszeni”. Mirek i Grześ są połamani i gipsują ich w szpitalu. Dla nich ten sezon już się skończył przez nieuwagę jednego z kolegów. Życzę Wam koledzy szybkiego powrotu do zdrowia.

Wieczorem od 19-tej dekoracja zwycięzców i małe zamieszanie. Dekoracja jest, ale jaki rower, jaki dystans i jaka kategoria to tylko sędziowie wiedzą. Trochę za szybko, ale Orgowie przewidzieli maraton i zakończenie w jednym dniu i stąd ten lekki pośpiech i brak podium. Jeszcze tylko losowanie cennych nagród wśród uczestników i odjazd do Wrocka. W domu jesteśmy około 24-tej. I znów czekanie na następny maraton – w Kołobrzegu, aby spotkać się i znów rywalizować z najlepszymi. A może na tym następnym maratonie – mój organizm wykaże się zwyżką formy i pokonam Iksa, Ygreka lub Janka ? >>

Jeszcze w niedzielę SMS od Pepe z niespodzianką na urodziny – jesteś I w kat. Wszech. Dzięki Pepe za prezent – nie ma to jak znajomości po Majorce J. >>

Pozdrawiam wszystkich zakręconych Krzysztof – Klan>>

Facebook