Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Wywiad z Markiem Galińskim
29 czerwca 2007
Tak to kiedyś było
3 lipca 2007

Na tą imprezę czekałem długo, aby się spróbować z tymi podjazdami w Izerach i Karkonoszach. Na początek problemy z kasetą, bo nie mogłem nigdzie znaleźć innej niż do 25 zębów. A może za późno zacząłem szukać?  Pierwszego dnia była czasówka gdzie już wiedziałem że takie przełożenie ( 36x 25) jest dla mnie za twarde. Widziałem jak parę osób szło na bosaka pod Stóg Izerski ( średnio 9% nachylenia)

A drugiego dnia było już ciężej. Co prawda przejazdowe odcinki były przyjemne, ale jechane na maksymalnych obrotach OSy czyli liczone na czas podjazdy wspólne już dawały się we znaki.

To jest z pewnością inne doświadczenie niż maratony szosowe w których dotychczas brałem udział gdzie jedzie się na maksa od początku do końca. A większość trasy często pokonuje się samemu.  Ale najciekawsze było na końcu.

Najcięższy podjazd w Polsce, tak reklamował to Cezary Zamana. Start wspólny i jakoś idzie ale potem na odcinku ostatnich 4 kilometrów na Odrodzenie  dało się we znaki. Przez znaczny odcinek jadę z kadencja 30 obrotów. Mam wątpliwości czy się koło nie oderwie od podłoża. W międzyczasie mija mnie nawet ktoś na przełożeniu 39 x 21.  To dodaje siły, że ja też mogę. Ostatecznie przejeżdżam cały odcinek. Mój czas na ostatnim liczonym odcinku to 53 minuty.

W całej imprezie zajmuję 33 pozycję.

tekst za bikeway.pl 

Facebook