Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Słodko-Gorzki Klasyk…
25 lipca 2006
Góry i upał, upał i góry – Klasyk Kłodzki – Podgórze 22. 07. 2006
27 lipca 2006

Mirek Pyszczek

Przed zbliżającym się Klasykiem Kłodzkim brakowało mi przetarcia po górach. Ku mojej uciesze natrafiłem na imprezę organizowaną przez Cezarego Zamanę w Przesiece.

Do Karpacza (z Zielonej Góry) nie daleko, a do Przesieki jeszcze bliżej, więc pojechałem tam z kolegą Grześkiem. Maraton odbył się 16-07-2006. Trasa o długości 100 km składała się z pięciu etapów. Jednak ukoronowaniem całej imprezy był ostatni etap. Było to 12 kilometrów wspinaczki drogą, udostępnioną rowerzystom po raz pierwszy. Najtrudniejsze były ostatnie 4 kilometry, na których nachylenie drogi osiąga momentami 28-29%! Tam właśnie odbyła się czasówka. Masakra a zarazem coś pięknego. Całość była fajnie zorganizowana. Jazda odbywała się na zabezpieczonej przez policję i strażaków trasie. Na koniec była loteria, której główna nagrodą był rower szosowy. Niestety nie wylosowano mojego numeru, a szkoda. Trasę Pętli Karkonosko-Izerskiej objechałem na luzie, tak aby stracić jak najmniej siły przed czekajacą na końcu czasówką. Podczas jazdy na czas drogę Sudecką przejechałem praktycznie z „blatu”, ale jak wjechałem na ostatnie kilometry, to nie mogłem dać wiary jak na takiej stromiźnie położyli kiedyś asfalt. Stan jego jest fatalny, ale da się jechać. Uff, było ciężko. Czas jaki osiągnąłem to: 1:08:53 co pozwoliło mi zająć drugie miejsce w mojej kategorii wiekowej na MTB. Jak na człowieka z nizin, to całkiem nieźle. Najlepszy czas miał Dariusz Baranowski z Astany, wielokrotny uczestnik Tour de France. On to zrobił w 00:35:23. Nic dodać, nic ująć. W sumie udana impreza i fajnie zorganizowana.

Tekst ze strony Mirka 

Morderczy podjazd

Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
Kliknij, aby zobaczyć powiększenie


Zdjęcia ze szczytu. Autor: Grzegorz Woźniak.

Facebook