Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Oborniki Wlkp.
14.04

Śrem
28.04

Stargard
12.05

Wolsztyn
19.05

Radków
26.05

Łask
03.06

Rewal
16.06

Nowogard
23.06

Nietążkowo
7.07

Karpacz
14.07

Zieleniec
28.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Mamy profil na fb
3 stycznia 2013
W tak komfortowych warunkach nie pokonywałem jeszcze żadnego maratonu
7 stycznia 2013

Jan Lipczyński, którego znacie z maratonów cyklu Pucharu Polski i innych długodystansowych kolarskich wyzwań tym razem postanowił zmierzyć się z legendarnym ultramaratonem Race Across America (RAAM). Przed nim i Bogusławem Kramarczykiem, również znanym z maratonów PP – a także zamiłowania do bicia rekordów w Bałtyk-Bieszczady Tour – 4800 km, które dzielą Pacyfik od Atlantyku. W wywiadzie udzielonym Supermaratonom Janek opowiada o przygotowaniach do tego ekstremalnego wysiłku.

Dlaczego akurat ultramaraton przez Amerykę?
Najprostsza odpowiedź – cytując klasyka – bo jest! Kiedy w 2009 roku ukończyłem zwycięski dla mnie Maraton Dookoła Polski (3150 km non-stop) wydawało mi się naturalne, że kolejnym krokiem musi być coś większego. A większy jest tylko RAAM, bo ma 4800 km. Pokusa była tym większa, że nigdy Polacy w nim nie startowali. Postanowiliśmy wspólnie ze Zdzisiem Kalinowskim powalczyć o sponsorów, bo budżet tego przedsięwzięcia to ok 40-50 tys. $. Po trzech latach wspólnych, ale niestety bezskutecznych starań, kiedy wszelkie nadzieje upadły postanowiłem połączyć siły z Bogusiem Kramarczykiem. Okazało się to bardzo szczęśliwym krokiem.

Przewrotnie zapytam, czy czujesz się na siłach, żeby podjąć takie wyzwanie?
Ultramaraton dookoła Polski, który pokonałem „solo” to nie „bułka z masłem”. Porównanie go do RAAM, który zamierzam, a raczej zamierzamy przejechać w kategorii team 2-osobowy, gdzie jedzie się wprawdzie non-stop, ale na zmianę, w ogóle mnie nie przeraża. Każdy za nas pokona 2400 km, więc mniej niż „dookoła Polski”. Z drugiej strony przewyższenie całej trasy to 60 km (!) i intensywność jazdy będzie znacznie większa, ponieważ chcemy utrzymać prędkość jazdy w granicach 30 km/h. Jesteśmy też, co tu ukrywać, trochę mniej młodzi niż 4 lata temu… Jedziemy jednak w mocnym składzie. Boguś Kramarczyk, jak wiadomo, to dwukrotny zwycięzca Ultramaratonu Bałtyk-Bieszczady. Konkludując, jeśli nie przydarzy się coś nieoczekiwanego, na pewno damy radę.

Masz za sobą kolarskie doświadczenia, które mógłbyś porównać do Race Across America?
Jak wspomniałem przejechałem maraton dookoła Polski, a więc 3150 km non-stop. W Polsce, gdzie jakość dróg pozostawia wiele do życzenia i gdzie cały „kolarski dobytek” wiezie się na rowerze, a do tego samemu trzeba zadbać o jedzenie i spanie, to naprawdę wyczyn ekstremalny. W RAAM będziemy mieli 8-osobowy, wspierający team, korzystający z dwóch samochodów. To luksusowe warunki zapewniające możliwość skoncentrowania się tylko na jeździe. Poza tym zaplanowaliśmy ok. 3-4 godzinne interwały jazdy i wypoczynku, z czasem na regenerację i masaż, które zapewnią nam spory komfort. Niemniej każdy z nas przejedzie ok. 360 km dziennie.

Kiedy rozpoczęły się przygotowania?
Ponieważ z mało przyjemnych kliku powodów (zderzenie z samochodem i kraksy w wyścigach) sezon miałem nieudany, po krótkim odpoczynku we wrześniu, od października zwiększyłem bazę kilometrową, aby poprawić wytrzymałość ogólną. Doszedłem pod koniec listopada do treningów wynoszących w sumie ok. 25-30 godzin tygodniowo. Po tygodniu regeneracyjnym resztę grudnia przeznaczyłem na trening siłowy, głównie na rowerze. Stara prawda kolarska mówi, że wyścigi wygrywa się w zimie. Zbliża się więc najważniejszy okres przygotowań. Objętość powinna teraz wzrastać i planujemy obydwaj z Bogdanem pokonywać naprawdę dużo kilometrów w styczniu i lutym. Zgodnie z planem powinno to być około 3000 miesięcznie. Mam nadzieję, że pogoda na to pozwoli. Treningi powinny być długie, a godziny spędzone na trenażerze to dla mnie katorga. W marcu czeka nas 2-tygodniowy obóz w Hiszpanii.

Czym różni się trening „pod RAAM”od przygotowań do maratonów szosowych?
Specyfika wysiłku startowego w czasie RAAM różni się zdecydowanie od jazdy w 250-kilometrowym maratonie. Intensywność jest mniejsza, nie ma jazdy na kole. Po 3-4 godzinach odpoczynku czeka nas znowu 120 km jazdy solo i trwa to tydzień lub dłużej, przez 24 godziny na dobę. Trzeba szybko się regenerować, a więc unikać intensywnych wysiłków, bo po nich regeneracja jest dłuższa. Miarą jazdy jest tętno, a nie szybkość. Należy więc trenować dużo – nawet dwa razy dziennie. Intensywne treningi powinny być rzadkie, a przeważać raczej te w II i III strefie. Maratony zaś przypominają klasyki kolarskie, które pokonuje się na całym dystansie w kilkuosobowej „ucieczce”. Przygotowanie do jednorazowego, 7-8 godzinnego wysiłku, gdzie jedzie się w grupie, ze średnią bliską 40 km/h wymaga oczywiście żelaznej kondycji. Dając silne, częste zmiany pracuje się na wspólny wynik. Trzeba się do tego przygotować stosując w treningu także bardziej intensywne wysiłki w IV strefie, czy też wysiłki maksymalne.

Oprócz wyzwań kondycyjnych – jakie formalności trzeba „przejść”, przygotowując się do RAAM?
RAAM to oczywiście także wysiłek organizacyjny i logistyczny. Najważniejsi są sponsorzy, bo to przecież na nich opiera się cały projekt. Rok temu wziąłem udział w londyńskim seminarium dla uczestników, co – jak mam nadzieję – pozwoli nam uniknąć wpadek organizacyjnych. Kluczowy jest dobór uczestników grupy wsparcia, bo dla nich wspólne przebywanie przez tydzień w samochodzie nie będzie łatwe. Myślę, że wolę już jechać RAAM na rowerze… Księga reguł, które obowiązują zawodników ma kilkadziesiąt stron. Samochód towarzyszący musi być specjalnie oznakowany, trzeba zapewnić łączność z zawodnikiem, który jedzie przecież przed nim. Rezerwacje hoteli, lotów, wynajem samochodów, specjalne stroje – oczywiście z logo wszystkich sponsorów – to tylko kilka z problemów do rozwiązania.

Kto Cię wspiera w przygotowaniach?
Główne ciężary przedsięwzięcia, jak koszt zgłoszenia (5.200 $), przelot, wynajęcie samochodów, pobyt i przejazd przez Stany poniosą nasi sponsorzy. Z mojej strony projekt wspiera pan Karol Skrzypczak – Burmistrz Miejskiej Górki, czyli mojej gminy, który stał się spiritus movens całego przedsięwzięcia. Dzięki zaangażowaniu w sprawę pana Tomasza Bąka – Burmistrza Kęt, skąd pochodzi Boguś Kramarczyk, patronują nam obecnie dwa miasta. Menedżerem ekipy poszukującym wsparcia w Stanach jest pan Marek Lekki. Z naszej, zawodników strony wydatki są także niemałe. Odżywki, sprzęt, koszty obozu przygotowawczego w Hiszpanii ponosimy sami. Mentalne wsparcie ze strony rodziny jest oczywiście niezbędne, bo moje duże zaangażowanie w codzienny trening sprawia, że ktoś inny wypełnia powstałą w pełnieniu obowiązków lukę. Jeżeli chodzi o trening jestem w pełni samodzielny. Uprawiam kolarstwo od kilku dobrych lat. Ten czas pozwolił mi na poznanie siebie, a słuchanie i czytanie fachowców udoskonaliło metody treningowe. Trenowanie siebie jest o tyle łatwe, że nikt inny lepiej nie wie, jaka jest moja dyspozycja dnia i czy należy realizować założenia treningowe, czy raczej je modyfikować.

Małgorzata greten Pawlaczek