Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Oborniki Wlkp.
14.04

Śrem
28.04

Stargard
12.05

Wolsztyn
19.05

Radków
26.05

Łask
03.06

Rewal
16.06

Nowogard
23.06

Nietążkowo
7.07

Karpacz
14.07

Zieleniec
28.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Rowerem dookoła Polski
19 lipca 2012
Marek i Romek objechali rowerami Polskę i już są w domu!
21 lipca 2012

Z Radkiem frygą Frydryszakiem o planach na kolejne edycje Amber Road, zawodów w drużynowej jeździe na czas na dystansie 100 km rozmawia Małgorzata greten Pawlaczek.

Amber Road - Gostyń

W jaki sposób najlepiej przygotować się do drużynowej jazdy na czas?
Nie jestem wybitnym specjalistą od przygotowań. Jeżdżę kiedy tylko mogę w przerwach między życiem zawodowym, a prywatnym. Zapewne dla wielu ambitnych kolarzy amatorów mój cykl przygotowawczy, jest mało poważny, więc nie mam podstaw aby się „wymądrzać” i nie będę odkrywczy, kiedy powiem, że do jazdy na czas trzeba mieć predyspozycje, a potem je pielęgnować i rozwijać. Natomiast w drużynie trzeba się doskonale rozumieć, znać własne możliwości, mieć do siebie zaufanie i szacunek. Nie ma zatem innej metody jak częsta jazda w grupie, ostra selekcja i wewnętrzna zdrowa rywalizacja.

Nie chciałbyś sam pojechać w takim drużynowym wyścigu?
W tym roku, po nieudanym dla mnie maratonie w Trzebnicy, ktoś kogo bardzo lubię powiedział, iż lepszy ze mnie organizator zawodów, niż kolarz. I ja się z nim zgadzam. Oczywiście mam wielkie pragnienie startu we własnej imprezie, ale wiem, że gdyby mój klub, czyli Gostyński Klub Rowerowy, wystawił najmocniejszy z możliwych składów, to byłbym w nim zbędnym atrybutem. Żałuję, że w tym roku są powody, dla których jest to niemożliwe, więc być może będę zmuszony pojechać. Nie wiem jak wówczas poradzę sobie z myślami o tym, co dzieje się w biurze zawodów. Lubię mieć nad wszystkim pieczę. Daje mi to wewnętrzny spokój, że panuję nad sytuacją, a każdy kto organizuje imprezę sportową, doskonale wie, jak dynamiczna jest sytuacja kiedy trwa akcja.

Masz doświadczenie, jako uczestnik, w takich wyścigach?
Kiedy ruszałem z pierwszą edycją w 2010 roku nie miałem żadnego doświadczenia w organizacji zawodów, a tym bardziej drużynowej jazdy na czas. Prozaicznie do Amber Road, nie brałem nawet udziału w czasówkach. Ale w tym roku poczyniłem pierwsze kroki ku temu, by za jakiś czas jeździć efektywniej i szybciej. Widzę poprawę.

Masz plany, by Amber Road rozegrane zostały w randze Mistrzostw Polski. Uda się to przeprowadzić jeszcze w tym roku?
To nie jest takie proste. Po zeszłorocznej edycji mam nauczkę i całkiem spory bagaż doświadczeń. Ale cały czas pracuję nad tym i staram się budować dobrą markę. Aktualny regulamin Amber Road w całkiem sporym obszarze jest zbieżny z przepisami PZKOL (Kolarstwo dla wszystkich) i w mojej ocenie zawody już mogłyby otrzymać rangę Mistrzostw Polski Amatorów (dobra wola wystarczy). Są jednak procedury, które wymagają rozmów. Zatem późną jesienią zapewne będę wiedział więcej i jestem jak zawsze dobrej myśli.

Moim marzeniem są Mistrzostwa Polski Elity i Amatorów w drużynowej jeździe na czas. Byłaby to ciekawa konfrontacja, ale obawiam się, że niezwykle trudna w przeprowadzeniu.

Amber Road odbędzie się również w przyszłym roku?
Pytanie jakie zadaje sobie za każdym razem jak coś idzie nie tak. Aktualnie częściej zastanawiam się, czy bieżąca edycja dojdzie do skutku. Brzmi to strasznie, ale bywają momenty zwątpienia, np. wciąż niepełna lista startowa, nagłe wycofanie się jednego ze sponsorów, konieczność korygowania wniosku o dofinansowanie i obawa czy zostanie rozpatrzony na czas, czy motocykliści na pewno będą na miejscu, a strażacy dostępni. I tak powoli zbliżamy się do dnia zawodów, który przeminie błyskawicznie, nie dając mi nawet okazji do pełnej radości tym świętem. Kiedy jednak na drugi dzień zaczynają spływać maile, czytam wpisy na stronie zawodów bądź Facebooku to odczuwam satysfakcję i zaczynam pracę nad kolejną edycją. Zatem będzie, ale wiele zależy od tego czy pozyskamy w końcu sponsora tytularnego. Konieczne jest także większe zaangażowanie w przygotowania członków klubu. W pojedynkę bywa trudno, a mniej więcej w terminie kiedy odbędzie się tegoroczne Amber Road, spodziewamy się z żoną drugiego dziecka, zatem będę miał mniej czasu niż chciałbym mieć (jak będzie dziewczynka damy jej na imię Amber, a jak chłopczyk Road. Żart!).

Jesteś organizatorem amatorskiego wyścigu. W Polsce łatwo tak po prostu wymyślić sobie, że zorganizuje się tego rodzaju imprezę, a następnie ją przeprowadzić?
Kiedy zostałem wybrany na prezesa Gostyńskiego Klubu Rowerowego, od razu wiedziałem, że chcę stworzyć imprezę, która stanie się wizytówką klubu i regionu. Dlatego pilnie przyglądałem się jak organizowane są maratony rowerowe i wyścigi kolarskie. Notowałem co mi się podoba, a czego na pewno robić nie będę. Studiowałem materiały filmowe ukazujące od zaplecza największe wyścigi kolarskie w świecie. Jeśli pamiętasz zwróciłem się również do Ciebie z prośbą o informację czego potrzeba by przeprowadzić maraton. Spotkałem się także z Arturem Dudziakiem. Teraz mam okazję podziękować, za wówczas przekazaną wiedzę.

W przypadku Amber Road, było łatwo do pewnego momentu. Miałem to szczęście, iż mój entuzjazm podzielił Starosta Gostyński, a pracownicy Działu Promocji Powiatu gostyńskiego, Michał i Łukasz, od samego początku są mocno zaangażowani w organizację imprezy. Pozyskaliśmy partnerów, którzy postanowili pomóc i działać: Bractwo Motocyklowe Black Legion, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gostyniu, Powiatowy Zarząd Dróg w Gostyniu, Strażaków Ochotników i Policję gostyńską. Nieoceniona jest pomoc członków GKR’u w przeprowadzeniu zawodów, szczególnie Julka. Niestety nie jestem typem „przedstawiciela handlowego” i mam problem ze sprzedaniem Amber Road jako produktu. Jak dotąd nie udało się zainteresować lokalnego biznesu w takiej skali jaka jest konieczna, aby impreza stała się taką jaką chciałbym ją widzieć (nadal w głowie mam pomysły, których nie udało mi się zrealizować). Nie pozyskaliśmy też żadnego sponsora z branży. Niemniej kiedy ma się pomysł i wie, jak go zrealizować to wystarczy już tylko trafić na ludzi, którzy Ci pomogą. Im ich więcej, tym lepiej – sama wiesz.

Mam jednak satysfakcję, bo tegoroczna edycja Amber Road, to nie tylko wydarzenie sportowe, ale także kampania społeczna na rzecz dawstwa szpiku. Piękne jest to zdanie, które doskonale oddaje ideę jazdy drużynowej na czas:
„Siła każdego kolarza, tkwi nie tylko w jego własnych mięśniach i wykonanej pracy treningowej. Ta siła płynie przede wszystkim z grupy, z drużyny w której jeździ, która wspiera go w walce. Nawet najmocniejszy kolarz bez swej drużyny niewiele znaczy…”.

Zapisy, regulamin i więcej informacji na stronie organizatora Amber Road (klik).

Facebook