Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Oborniki Wlkp.
14.04

Śrem
21.04

Stargard
12.05

Wolsztyn
19.05

Radków
26.05

Łask
03.06

Rewal
16.06

Nowogard
23.06

Nietążkowo
7.07

Karpacz
14.07

Zieleniec
28.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Wyniki i Rankingi po sezonie 2010
21 października 2010
II Rowerowy Puchar Niepodległości w Osiecznej
21 października 2010

Październik powinien być miesiącem odpoczynku po całym sezonie. Udział w PP w Supermaratonach rowerowych zawsze na dystansie Giga dał mi trochę w kość. Jednak prognoza pogody sprowokowała mnie do jeszcze jednej eskapady związanej z nadchodzącym świętem listopadowym. Wybrałem się więc do Kielc na grób bliskiej mi osoby.

Ze względu na deszcz w piątkowy poranek, miałem jechać pociągiem popołudniowym z rowerkiem, jednak około godz. 10.30 rozpogodziło się i nie wytrzymałem – wskoczyłem w ciepłe rowerowe ciuchy, cywilne do plecaka, kanapki na plecy, bidon w koszyczek, rowerek pod siebie i w drogę. Pomysł był dobry, bo słońce przebiło się już za godzinkę i towarzyszyło mi przez cały dzień.

Na trasie – jesień już widać.

Jadę przez Oławę , Brzeg, Dobrzeń w kierunku Kluczborka, gdzie był drogowskaz Pokój – 11km. Miałem ochotę odwiedzić i już zostać u Jurka T., ale przecież to dopiero początek drogi.

Na trasie.

Refleksja z trasy – 1.
Sezon miałem udany, jestem zadowolony, wyniki po sezonie zaskoczyły mnie pozytywnie. Organizacja wszystkich maratonów bez zarzutu, orgowie nabrali już rutyny, a jakieś drobne wpadki typu ,,Majek” powinny być olewane dokładnie przez wszystkich.

Przez Olesno dojechałem do Częstochowy i tu się trochę zakałapućkałem i straciłem około 15km. W końcu znalazłem drogę na Koniecpol i Włoszczową, ale zrobiło się ciemno. Włączyłem lampki i jechałem dalej. Wieczorny chłód i ciemność zniechęciły mnie po 236km do dalszej jazdy i w Koniecpolu wsiadłem w pociąg i o 22-giej byłem w Kielcach.

Refleksja z trasy – 2.
Życie jest piękne, dziewczyny też – tylko dlaczego tak mało ich na maratonach? Może trzeba poszukać sponsora w branży ,,bielizna damska – Triumph lub Atlantic”.

Sobotę spędziłem z rodzinką, zwiedziłem Oblęgorek posiadłość H. Sienkiewicza, mury oporowe w Bobrzej, a wieczorem obejrzałem na nowym stadionie mecz Korona Kielce – PGE Bełchatów, wygrany przez gospodarzy 3:1.


Na cmentarzu


I na meczu zakładowym (w Bełchatowie- lato).

Rankiem pobudka, śniadanko – plecak na plecy – rower pod siebie i o godz. 7.36 wyjeżdżam z Kielc w drogę powrotną do Wrocławia. Teren pagórkowaty, ja nie rozgrzany jedzie mi się ciężko – średnia przez trzy godziny tylko 28km/h. W nogi zimno od porannego chłodu. W Częstochowie jestem o 12.10. Robię krótką przerwę w kawiarence przy dużych ciastkach i kuflu herbaty (miałem do wyboru albo mała filiżanka albo kufel). Teraz wzmocniony bombą kaloryczną zaczynam kręcić coraz szybciej.

Na trasie – plecaka nie widać

Refleksja z trasy – 3
Nie wiem dlaczego wyniki po maratonach ogłaszane są z minimum tygodniowym poślizgiem i to niekompletne. Dlaczego brak wyników punktowych w danym maratonie, brak możliwości porównania się z innymi pod względem punktów, tak jak to było w ubiegłym roku. Czy aby Adminowi zależy jeszcze na tym cyklu? Dobra organizacja przez Orgów to nie wszystko – na frekwencję na maratonach ma wpływ szybkie ogłaszanie wszystkich statystyk.

Wiatr lekko z prawej po plecach, słońce w pełni, więc kręcę coraz lepiej. Średnia też rośnie. Drogi na trasie są bardzo dobre, asfalty tylko gdzieniegdzie pomarszczone od łat. Nie zatrzymuję się nigdzie, trasa już znajoma z piątku, dlatego nie muszę nic kombinować. Ruch na całej trasie bardzo mały, kierowcy raczej życzliwi i nie trąbią (ponadto mam dobre odblaski na nogach i mocne lampki ).

Tak powoli a jednak szybko, dojeżdżam do Wrocławia, na horyzoncie pojawia się Ślęża, czyli do domku już tuż tuż.


Wiem już, że czas będę miał poniżej 12 godzin. Na wlocie do Wrocławia, za Radwanicami znajomy samochód zwalnia, to Zdzich Komisaruk mnie pozdrawia i pyta skąd? Szybko mówię z Kielc – usłyszałem, ty to masz ..po…. pod sufitem (a jeszcze w czwartek od ręki centrował mi tylne koło). Dzięki Zdzisiu.

W domu jestem o 19-tej na liczniku 310km czas jazdy 10.42 śr. z trasy 29.1km/h. Tak więc, to co planowałem od kilu lat udało mi się w tym roku. Łącznie w piątek i niedzielę zrobiłem 550km po pięknej polskiej ziemi.

Refleksja z trasy – 4.
Dlaczego my mamy takie delikatne d…y, że tak szybko się ,,męczą”. A nie lepiej ,,zboczeńcu” było siedzieć przed tv.

Tak minął mi wekeend 15-17-ty października.
A Wy jak spędzacie czas wolny? Napiszcie coś ciekawego na jesienno-zimowe rozważania.


Może jednak trzeba było lecieć samolotem?

Pozdrawiam wszystkich zakręconych

Krzysztof -Klan

Facebook