Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Śrem
21.04

Rewal
5.05

Stargard
12.05

Nowogard
23.06

Świdwin
7.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Karpacz
25.08

Choszczno
1.09
Stwierdziłem że nie będzie łatwo
23 lipca 2007
Niespodzianka w Zieleńcu
24 lipca 2007

Niestety – dopiero – po raz czwarty za cztery dni spotkamy się w Kotlinie Kłodzkiej – raju dla bajkerów MTB a zarazem czyśćcu dla szosowców. Pętla Beskidzka w wersji x3 okazała się bardziej wymagająca… ale Klasyk to Legenda, Klasyk to Klasyk. Wydziela się więcej adrenalinki.

Baza maratonu w tym roku tradycyjnie jest gdzie indziej… Jak zawsze opiekuńcza, kobieca ręka organizatorki czuwa nad wszystkim. Trasa maratonu jest wyznaczona wyjątkowo odważnie i zdaje się, że żadem Wójt nie odetnie nam w tym roku żadnego odcinka. Już wiadomo, że na starcie nie zobaczymy wszystkich, którzy by chcieli jechać, ale są nowi i mocno napaleni do jazdy maratończycy oraz starzy wyjadacze ścigający się z zeszłorocznymi własnymi cieniami tudzież czasem. Prognoza pogody jest zła. Brak w niej jakichkolwiek czynników utrudniających.

Skład mojej grupy startowej cieszy nadzwyczaj ogromnie i chociaż zabrakło miejsca dla dwóch ważnych towarzyszy to jednak tli się nadzieja, że uda się nadrobić 2min i pojechać razem. Zimne liczby statystyk wskazują, że w tej grupie nie mam szans, zatem nie wiadomo skąd ten zachwyt i optymizm. Tak… trzeba równać do silniejszych! Zatem jest „Zastępowy-Klanowy”z Wrocka, „Spryciarz” bo na malowanym „innym” z Łódki, „Góral spod Kopy”, „SolidnyDługodystansowiecImagisowiecGóralski” z Pokoju, oraz „LiderM3Power2007” – Gwiazda, która zajaśniała 3 tygodnie temu, za którym mam nadzieję podążać do przedostatniego kilometra. Jestem ja, który ma od roku (kapeć, szprycha, kapeć, opona, obżarstwo) zawsze jakiś problem na imprezie rowerowej. (Za wyjątkiem Bogdańca.) Czas to odczarować.

Przypomnijmy pokrótce jak wygląda arena zmagań – 2-ileśtam kaemów. Start z blatu i szaleńczy zjazd, który kończy się w miejscu przerwania ciągłości trasy (!) gdzie następuje restart. Dalej zmrcha Pod Uboczem i zjazd do Młotów. (Myślisz, że zjedziesz? Walnij w domu 32-36 razy 3 kilowym młotem w każde koło. Jeśli nadal będziesz miał koła to zjedziesz!) Dalej pod Spaloną i tu chodzi o to by się nie spalić. Potem klasycznie „prosty” odcinek trasy i zjazd gdzie mijamy „Zakręt imienia Szczęścia w nieszczęściu”. Uważajmy! Dalej ładne miasteczko Bystrzyca i dojeżdżamy do Puchaczóweczki. Tam jest taki moment (proszę się nie przerażać) – płuca dyndają między klamkomanetkami ale potem same wskakują na swoje miejsce. Ziuuup i Stronie, Lądek i koło pomnika Rajdowca można złamać widelec jadąc pod górę. Nie martwcie się bo serwis rowerowy jest w domku na polance. Za Jaworową piękne widoki po prawo. Na Łaszczową ciężka orka, a 1km za nią (zawsze była) Matka Polka Wszystkich Dziur. Lepiej niech wyją klocki, niż wyć nad swoim losem.

Mijamy Kłodzko – tu tęgie wibrato na bruku. I na Wilczą gdzie gdy jest ponad 30C ma się wilczy apetyt na zawartość bidonów. Zaraz potem – poprawka – czyli Srebrna Cholera. Jeśli rano nie mieliście owalnej małej tarczy to po Srebrnej Cholerze już ją macie. Potem moje ulubione zakręty na trasie KK pierwsze 2 za starym kamiennym mostkiem – lewo ostro i prawo z szeroko na dnie dolinki. I za kilka km mój ukochany zakręt w lewo po wyjeździe z lasu w okolicy Woliborza – ach… W Rudzie patrzcie na oznaczenia bo skończycie KK w Wałbrzychu. Dalej Przełęcz Lisia. Kto jeszcze nie zdecydował się przyspieszyć i jechać „w trupa” musi to zrobić przed Karłowem bo Rajcowie Radkowa w odróżnieniu od Rajców Kudowy „?robią coś?” z drogą „Stu Zakrętów” a może – „Miliarda Łat i stu brakujących”. Jeśli Test Młota wyjdzie pozytywnie z młotem 5kg to też zjedziecie do Kudowy. Przejazd przez Kudowę zawsze kojarzy mi się z taką grą komputerową. Musisz przejechać traskę rowerkiem omijając przebiegające przez drogę ludziki „POZOR!”*. Za Kudową zaczynają się Alpy – 12km podjazdu do mety. Czasem to tam odpuszcza ale ciężko jest. I finisz i mam tylko nadzieję, że nie po skręcie w bramę!!!

No to dobra – czas na nr 3 z Wielkiego Szlema 2007.
Adagio

* napis przed przejazdami kolejowymi u naszych południowych sąsiadów. :lol:

Facebook