Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Śrem
21.04

Rewal
5.05

Stargard
12.05

Nowogard
23.06

Świdwin
7.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Karpacz
25.08

Choszczno
1.09
Imagis już w sobotę
20 sierpnia 2008
Szukamy wskazówek treningowych
22 sierpnia 2008

Sukcesy kolarzy mogą mieć ogromny wpływ na sprzedaż rowerów poszczególnych marek. Świetnym przykładem jest Trek, który po sukcesach Lance’a Armstronga sprzedawał i sprzedaje się znakomicie. Czy warto jednak zainteresować się nowymi produktami Ridley’a, nawet jeśli zwycięstw na tym sprzęcie zabraknie?

Belgijska marka, która w niedługim czasie po powstaniu awansowała do grupy producentów kategorii „high-end”, wciąż boryka się z nienajlepszym wizerunkiem. I właściwie nikt do końca nie wie dlaczego. Ridley potrafi przecież stworzyć świetne ramy z dobrą geometrią, sukcesy McEwen’a oraz Evansa także są, czego więc brakuje?

Być może problem leży w kwestii wizualnej samych ram lub miejscu gdzie powstają – Belgii, wielu twierdzi, że produkty te są z tego powodu nijakie i pozbawione charakteru. I chyba właśnie dlatego na zagranicznym forum można natknąć się na dyskusję o temacie „Dlaczego Ridley’e nie są seksowne?”.

Ridley próbuje jednak odmienić swój wizerunek i stawia na innowację, a czyni to pokazując trzy nowe produkty: Dean, Noah oraz Helium. W przypadku dwóch pierwszych ram kluczem do sukcesu wydaje się być aerodynamika, co ostatnio staje się modne wśród producentów.

Dean
Ten model przeznaczony jest do jazdy na czas. Jego miękkie linie wyglądają jakby niemal zostały wyrzeźbione przez wiatr i chyba faktycznie tak jest, bo Ridley nazywa swój nowy produkt „najszybszym rowerem na świecie”.

Jednak nie bez powodu, otóż ramę stworzono w oparciu o technologię ‚Jetstream’, stworzoną przez firmę Oval Concepts, która specjalizuje się w tworzeniu sprzętu do jazdy na czas z najwyższej półki. W Noah powietrze wpadające na przedni i tylny widelec jest kierowane w taki sposób, aby nie wpadało na koła, które obracając się stawiają znacznie większy opór niż rama.

Inżynierowie wyeliminowali także miejsca, w których dochodziło do sporych turbulencji. Pancerze pokierowano do ramy w odpowiedni sposób, a hamulce zostały przed powietrzem w zmyślny sposób ukryte.

Producent twierdzi, że zastosował także magiczną farbę (R-Surface), a właściwie to powierzchnię pod farbą, która w miejscach, gdzie norm UCI nie udało się obejść wytwarza małe turbulencje i przyspiesza przepływ powietrza. Podobno przy tym procesie pomagał inżynier Formuły 1. Dean będzie do nabycia w czterech rozmiarach.

Noah
Noah to klasyczna rama, którą udoskonalono aerodynamicznie. Przy jej produkcji zastosowano parę pomysłów, które narodziły się podczas testów ramy Dean w tunelu aerodynamicznym. Skorzystano więc z z technologii „R-Surface”, oraz widelców rozdzielających przepływające powietrze, nazwanych „R-Flow”.

Także wygląd ramy wydaje się potwierdzać jej aerodynamiczne właściwości. W odpowiedni sposób ukształtowano rurę dolną oraz podsiodłową, jednak hamulce montowane są już w konwencjonalnym miejscu, w przeciwieństwie do czasowego Dean’a.

Producent wyposażył ramę w większe łożyska w dolnej części rury sterowej, mają one średnicę 1 i 1/2″, górne to standardowe 1 1/8″. Noah waży niecałe 1200g, jego widelec z nieprzyciętą rurą około 420g. Rama dostępna będzie w pięciu rozmiarach, od XS do XL.

Helium
Najlżejszy z rowerów Ridley’a przechodzi drobną zmianę. Inżynierowie usunęli zbędne włókna węglowe wokół osi suportu, jednocześnie zapewniają, że dzięki lepszemu użyciu pozostałych włókien i dokładniejszej ich selekcji sztywność została powiększona.

Helium otrzyma podobne łożyska sterowe jak Noah – standardowe na górze, większe na dole. Rama otrzymała także zintegrowaną sztycę podsiodłową. W rozmiarze M waga ma wynieść 900g.

Zobacz więcej: na stronach producenta i dystrybutora.

Źródło: bikeWorld.pl.

Facebook