Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Największy złodziej rowerów na świecie
24 września 2008
'Pary w Żmigrodzie' odwołane
25 września 2008

Historia zna wiele przypadków w których lansowane jako przyszłościowe rozwiązania okazały się kompletną klapą. Z drugiej strony istnieje tyle samo wynalazków, które okazały się genialne, ale dopiero po pewnym czasie ten ich geniusz doceniono. Jak będzie z systemem opon bezdętkowych w rowerach szosowych? Francuska Corima chyba już zna odpowiedź na to pytanie .

Podczas ostatnich kalifornijskich targów rowerowych, Sea Otter Classic, francuscy konstruktorzy zaprezentowali pierwsze na świecie szosowe koła, wykonane z włókna węglowego, dla systemu opon bezdętkowych. Jakie są zalety takiego rozwiązania? Już śpieszę z odpowiedzią.

Mniej więcej cztery lata temu firmy takie jak Hutchinson, Shimano, Mavic oraz Michelin rozpoczęły współpracę nad systemem nazwanym oficjalnie Tubeless Road. Współpraca przeistoczyła się w wojnę, ale w jej wyniku obdarzeni zostaliśmy rozwiązaniem, które może wiele w szosowym sprzęcie zmienić.

Zalety? Opona tubeless w taki sposób jest zamocowana do obręczy, że jej ześlizgnięcie się jest w zasadzie niemożliwe, dlatego możemy kontynuować jazdę nawet po całkowitej utracie powietrza! A jeśli przebijemy oponę na treningu, to klasyczna dętka i pompka załatwią nasz problem. Korzystać z łatek też będziemy rzadziej, bo przebicia dętek przez obręcz, tzw. snake-bite’y po prostu nie występują. Na szczęście łatanie opon nie stanowi jednak najmniejszego problemu, pod warunkiem, że skorzystamy z łatek oferowanych przez producentów opon, a właściwie producenta, bo jak na razie możemy cieszyć się jedynie produktami firmy Hutchinson. Czyżby konkurencja uznała opony typu tubeless za ślepą uliczkę?

Tyle teorii. Jak jeżdżą takie opony? Co najmniej dobrze. Występują niższe opory toczenia, spowodowane tym, że nie ma wewnątrz opony, przemieszczającej i deformującej się dętki, a jej twardsze boki pozwalają na korzystanie z niższego ciśnienia. Dzięki niskiemu ciśnieniu jazda jest bardziej komfortowa, a pokonywanie zakrętów pewniejsze.

Podsumowując wydaje się, że system tubeless road łączy wszystko to co najlepsze w dotychczasowych systemach opon. Niskie opory toczenia oraz prostota opon dętkowych, komfort, przyczepność i odporność na przebicia szytek. Corima chyba to zrozumiała i zaprezentowała nowe koła: Aero+ Tubeless.

Nowe koła oparto na modelu Aero+, jak twierdzi producent są to pierwsze karbonowe koła dla opon bezdętkowych (pierwszymi w ogóle były koła WH-7801-SL od Shimano). 45-cio milimetrowy stożek obręczy zapewni z całą pewnością dobre właściwości aerodynamiczne, tak samo przyczynią się do tego spłaszczane szprychy CX-Ray, których jest 18-cie sztuk w przednim i 20-cia w tylnym kole. Skorzystano z bardzo charakterystycznego i modnego ostatnio wzoru karbonu zwanego 12K, osobiście nie przypadł mi on do gustu. Maksymalne ciśnienie dla obręczy to całkowicie wystarczające 8 barów. Cena na razie pozostaje nieznana.

Dlaczego bezdętkowe opony są na razie niezbyt popularne? Z całą pewnością wynika to ze słabej dostępności komponentów działających w tym systemie. Hutchinson jako producent opon, Shimano oraz Corima robiące po jednym modelu kół, to po prostu za mało. Moim zdaniem tubeless road jest bardzo dobrym, jeśli nie najlepszym rozwiązaniem. Łączy wszystkie zalety dotychczasowych systemów i staje się w ten sposób bardzo ciekawą propozycją. Razem z elektroniczną zmianą przełożeń (jak w prototypach Dura-Ace i Record), tubeless road ma szansę stać się jedną z najważniejszych zmian w rowerach szosowych w zbliżających się latach.

Marcel Niezgoda

Źródło: bikeWorld.pl.

Facebook