Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Zadbaj o swoje stawy
29 sierpnia 2008
Nieoceniony wkład Rebego w Imagis
31 sierpnia 2008

Jest pod Warszawą bardzo ciekawe muzeum. Jego prapoczątki sięgają lat 70-tych, gdy w peerelu ogłoszona została akcja „Posesja”. Komunistyczne władze zadekretowały, że na podwórkach ma być czysto i estetycznie. Rozpoczęto karanie właścicieli zabytkowych aut przedwojennych – uszkodzonych lub niesprawnych technicznie. Mandaty dostawali ci, na których posesjach stały te pojazdy. Jeśli właściciel takiego „wraka” chciał się go pozbyć oddając automobil na złom, wcale nie było to łatwe, ponieważ samochód należało pociąć na kawałki przecinakiem lub ręczną piłką i sprzedać w kawałkach.

Nic dziwnego, że właściciele starych samochodów chętnie pozbywali się kłopotu oddając stare auta za darmo lub sprzedając za symboliczną złotówkę innym osobom, które świadome historycznej wartości pojazdów decydowały się na przechowanie ich do lepszych czasów, kiedy będą restaurowane. Od lat 80-tych założyciele muzeum zaczęli systematycznie rekonstruować samochody, tak aby mogły o własnych siłach jeździć .

Muzeum Motoryzacji (obecnie Muzeum Motoryzacji i Techniki) zostało otwarte w 1995r w Otrębusach (na zachód od podwarszawskiego Pruszkowa, przy drodze nr 719). W zbiorach znajduje się ok. 300 zabytkowych pojazdów. Najstarszym eksponatem jest traktor TITAN produkcji USA z 1895r. Najstarszy pojazd ciężarowy to Mercedes z 1913r., a osobowy to FIAT z 1919r.Wśród eksponatów są samochody osobowe, ciężarowe, autobusy, samoloty, wózki dziecięce, rowery, motocykle, a także sprawne czołgi (T-34 i replika Tygrysa). W obecnej chwili w trakcie rekonstrukcji jest kilkadziesiąt pojazdów w tym słynny polski czołg lekki 7TP i przedwojenna rozpoznawcza tankietka TKS (wielkości „Malucha”). Rarytasem są samochody znanych osób: ZIS kabriolet Stalina, Mercedes 170V Lody Halamy, również kabriolet i wiele innych aut jakimi jeździli Elvis Presley, Marilyn Monroe, Bogusław Linda ;-) czy Jan Kiepura.

Dla nas szczególnie interesująca jest wystawa starych rowerów. Na miejscu widać, że jest to głównie muzeum „samochodziarskie”, bo rowery poutykane pomiędzy motocyklami i w różnych niedostępnych miejscach stanowią wypełnienie ostatnich wolnych powierzchni w przepełnionym muzeum, a najciekawszy i najstarszy rowerowy eksponat – bicykl udało nam się odkryć przypadkiem, tak dobrze był schowany za samochodami ;-)

Już przy wejściu znajdujemy dwa rowery – męski i damkę. Oba są opakowane w osłony z pianki na rurach ram. Muzeum wypożycza eksponaty do ślubów, filmów i sesji zdjęciowych – widocznie oba egzemplarze właśnie wróciły i jeszcze nie zdążono ich rozpakować. Męski rower ma amortyzowane przednie zawieszenie i „kierunkowskaz” – obracaną tarczę ze strzałką. Koło rowerów znajduje się jednocylindrowy rowerowy silnik doczepny WSK w całkiem dobrym stanie.

Kolejny jednoślad to niemiecki Express Werke z przednim hamulcem mającym klocek dociskany do opony i umieszczonym na przednim błotniku charakterystycznym znakiem firmowym w postaci figurki biegnącego charta nad literą „E”.Solidne skórzane siodełko jest amortyzowane stalowymi sprężynami o dwóch średnicach zapewniających pochłanianie najpierw małych a w razie potrzeby większych nierówności – w sumie skok wynosi kilka centymetrów – w sam raz do jazdy po bruku i drogach gruntowych. Wydaje się, że pedały zamontowane w rowerze są od niego znaczenie młodsze (z lat sześćdziesiątych lub nawet późniejsze), ale to pokazuje jak dawne są standardowe rozmiary gwintów stosowanych w rowerach.

Bordowa damka o ramie umożliwiającej jazdę w długiej spódnicy ma „kobiecy” dodatek obecnie rzadko stosowany – pomiędzy tylnym błotnikiem a ramą jest rozpięta siatka chroniąca spódnicę przed wkręceniem się w koło. Także ten rower ma znak firmowy na przednim błotniku – dwie uskrzydlone błyskawice wpisane w koło.

Czarny męski Hercules jest wyposażony w trzybiegową przekładnię w piaście. Manetka zmiany biegów z pokaźną dźwignią jest umieszczona na kierownicy po prawej stronie. Rower ma przedni hamulec działający na oponę a na przednim błotniku ówczesne logo Herculesa – literę „H” ze stylizowanymi skrzydełkami wpisaną w plakietkę o kształcie rombu. Niektóre elementy roweru są skorodowane – szczególnie widać to na błotnikach. Gdy przyjrzycie się z tyłu amortyzowanemu sprężynami siodełku Herculesa zobaczycie plakietkę z nazwą producenta. Jaką? – Przeczytajcie sami ;-) (My się uśmialiśmy).

Wciśnięty w kąt koło gabloty z reflektorami stoi rower z doczepnym jednocylindrowym silnikiem spalinowym WSK. Silnik zawieszony na przednim widelcu poprzez rolkę napędzał przednie koło. Zbiornik paliwa podobny do okrągłej manierki jest zamontowany obok silnika. Silnikiem sterowano za pomocą dostępnej podczas jazdy wystającej dźwigni dla bezpieczeństwa zakończonej czarną gałką. Rura wydechowa z tłumikiem smętnie zwisa przypięta prowizorycznie do roweru – widać, że nie skończono jeszcze renowacji tego eksponatu.

Za błyszczącymi zabytkowymi limuzynami wypożyczanymi do ślubów ukrywa się prawdziwy skarb – budzący respekt stalowy bicykl w całkiem dobrym stanie z olbrzymim przednim kołem. Nad tylnym kółkiem jest mały stopień ułatwiający dosiadanie roweru. W bicyklu niestety nie zachowały się opony. Bardzo ciekawa jest regulacja długości korb. Pedały można przesuwać w prowadnicach w korbach w zakresie kilku centymetrów. W ren sposób można przystosować rower do wzrostu cyklisty (do tego służy także przesuwane wzdłuż ramy siodełko). Ale przede wszystkim można przesuwając pedały bliżej lub dalej od osi koła zmieniać siłę przykładaną na przednie koło i dostosować rower do jazdy po gładkiej drodze lub w pofałdowanym terenie. Czy możemy to uznać za „pra-przerzutkę”?

Kilkanaście innych rowerów zachowanych w gorszym stanie, w tym jeden rower z silnikiem doczepnym, jest eksponowanych daleko od zwiedzających, na „półkach” okalających pierwszą salę muzeum. Spośród nich na uwagę zasługuje rower przełajowy z zieloną ramą i wielkim skórzanym siodełkiem wyposażony w hamulce bębnowe.

Jeszcze jeden interesujący rowerowy eksponat został dobrze schowany. Dopiero wychodząc z muzeum zauważamy zieloną rikszę z wielkim taksometrem ukrytą w barowym namiocie. Riksza ma kanapę z wygodnymi podłokietnikami pokrytą zielonym pluszem. Dolna rura rowerowej części rikszy ma dużą średnicę, a rura podsiodłowa jest w porównaniu z obecnymi standardami mocno nachylona. Pojedynczy hamulec w tylnej piaście musiał wystarczyć do zahamowania rikszy obciążonej trzema osobami.

Rowerowa część ekspozycji muzeum może stanowić ciekawe dopełnienie kolekcji rowerów, którą można zobaczyć w warszawskim Muzeum Techniki. Szkoda, że właściciele muzeum nie znaleźli więcej miejsca dla starych jednośladów. Większość prezentowanych eksponatów jest w słabym stanie technicznym – trzeba będzie się nieźle napracować, aby rowerom przywrócić dawną świetność. Rowery nie są opisane, brakuje tabliczek przy eksponatach z bodaj podstawowymi informacjami o producencie, roku produkcji, danych technicznych. Niestety w obecnej postaci rowerowa ekspozycja zasługuje bardziej na miano graciarni a nie muzeum – mam nadzieję, że ten tekst i Wasze uwagi, gdy będziecie zwiedzać to muzeum skłonią właścicieli największej placówki tego typu w kraju do przygotowania profesjonalnej rowerowej ekspozycji. Czego im i nam wszystkim życzę.

Wojciech Waszczuk

Muzeum Motoryzacji i Techniki
05-805 Otrębusy
ul. Warszawska 21
czynne: pon-sob. w godzinach 8-16, w niedz. 10:00-17:00.
Tel/fax: (022) 758 50 67
www.muzeum-motoryzacji.com.pl
Bilet wstępu normalny – 8zł

Źródło: bikeWorld.pl.

Facebook