Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2021

Stargard
08.05

Płoty
19.06

Łobez
17.07

Pniewy
14.08

Gryfice
18.09
Choszczno: 20-ty maraton mamaca
6 września 2011
Jeziorak Tour w procentach
10 września 2011

Do następnego maratonu, który odbędzie się już 17 września w Iławie zostało trochę czasu. Spragnionych kolarskich emocji i rywalizacji na miarę profi zapraszamy w najbliższy weekend do Piły na Otwarte Mistrzostwa tego miasta w kolarstwie szosowym. Supermaraton.org ma przyjemność objąć imprezę patronatem. Więcej w rozmowie z Leszkiem Sadowskim.

Z Leszkiem Sadowskim, jednym z inicjatorów i organizatorów Otwartych Mistrzostw Piły w kolarstwie szosowym o zbliżających się zawodach i kolarsko-rowerowych tradycjach w Pile rozmawia Małgorzata greten Pawlaczek.

Szosowe Mistrzostwa Piły odbywają się już po raz 5.
Faktycznie to taki mały jubileusz.

Skąd pomysł na zorganizowanie takich zawodów i kto za tym przedsięwzięciem stoi?
Już od siedmiu lat w Pile funkcjonuje dość silna grupa kolarzy MTB. Od początku trenuje ich Piotr Nowacki. Początkowo była to szkółka kolarska, a obecnie jest UKS Sportowiec. Młodzi kolarze górscy startują w wyścigach na terenie Wielkopolski i Pomorza, jak też w cyklu Czesława Langa czy Family Cup. Przy tej sporej już drużynie młodzieżowców trenowali i nadal trenują odrobinę starsi sympatycy kolarstwa, również szosowego. Niektórzy z nich pamiętają dobre czasy kolarstwa w Pile, te z lat 70. i 80. W czasie jednego z treningów ktoś rzucił hasło zorganizowania mistrzostw Piły, które miały być rozegrane tylko w tym wąskim gronie. Niewielka zrzuta, dwóch sponsorów i tak to się zaczęło… W następnym roku zaprosiliśmy kolegów z najbliższych okolic. W trzecim roku również postawiliśmy na organizację we własnym zakresie, samodzielnie zabezpieczając trasę i nie nagłaśniając zawodów, ale impreza wyraźnie się rozrastała. Dlatego IV Mistrzostwa Piły postawiliśmy zalegalizować i przeprowadzić jako wyścig dwudniowy. Sztab naprawdę ciężko pracował, opracowując regulamin, dokumentację, mozolnie wydeptując ścieżki po urzędach… W efekcie na starcie stanęło aż 186 kolarzy.

Takich imprez nie organizują ludzie, którzy nie są związani z kolarstwem. Dlatego chciałam zapytać, jakie są pana związki z dwoma kółkami i od kiedy interesuje się pan tą dyscypliną sportu?
Kolarstwem interesuję się od dziecka. Zostałem wychowany na Wyścigu Pokoju. Pamiętam czasy Rajmunda Zielińskiego, Zygmunta Hanusika, Zenona Czechowskiego, Ryszarda Szurkowskiego i pokolenia młodszych kolarzy, odnoszących sukcesy na szosie. Nie miałem wprawdzie możliwości uprawiania kolarstwa, ale każdą wolną chwilę spędzałem na rowerze. Zostało mi to do dziś. Kiedy otwarto wreszcie granice między tzw. blokiem wschodnim a resztą świata zacząłem jeździć po innych krajach. W Szwajcarii zobaczyłem wówczas grupę kolarzy. To byli panowie w starszym wieku, ale w swoich profesjonalnych, kolarskich strojach, na markowych rowerach wspinali się szosą prowadzącą pod górę. Bardzo chciałem tak wyglądać, tak jeździć. We Francji kupiłem kolarski strój, w ciągu trzech miesięcy skompletowałem resztę wyposażenia. Kiedy przejeżdżałem tak ubrany prze miasto wywoływałem zdziwienie. Ale obecnie to już norma. Kilka lat potem znalazło się więcej takich zapaleńców. Wkrótce mastersi utworzyli grupę Kameleonteam. Nazwę zapożyczyliśmy od firmy, której właścicielem jest jeden z naszych kolegów, pasjonat dwóch kółek. I tak grono kolarzy szosowych rozrosło się do 12 osób, ale nadal się powiększa. Trenuję z nimi, codziennie wsiadam na rower, startuję też w zawodach jeśli tylko czas i fundusze na to pozwalają. Znam trasy maratonów w Gorzowie Wielkopolskim, Kołobrzegu, Gryficach, Łobzie. Swoich sił próbuję również w wyścigach masters. W tym sezonie startowałem m.in. w Mistrzostwach Polski w jeździe indywidualnej na czas (13. miejsce) oraz ze startu wspólnego (26 miejsce). Można więc powiedzieć, że do organizacji Mistrzostw Piły mam odpowiednie kwalifikacje…

Wśród amatorów kolarstwa jest zapotrzebowanie na tego rodzaju rywalizację, wzorowaną na wyścigach dla profi?
Uważam, że tak. Nasze mistrzostwa są tego najlepszym przykładem. Aż 95% zawodników bierze udział w obu wyścigach. Imprezę można, oczywiście, rozbudować, ale weekend ma tylko 2 dni.

 

Jak ocenia Pan zainteresowanie – zarówno wśród zawodników, jak i kibiców – kolejnymi edycjami Mistrzostw Piły w kolarstwie szosowym?
Jest coraz większe. Trzeba tylko dotrzeć do zainteresowanych, co staramy się każdego roku robić w coraz większym zakresie. Doświadczenie zdobyte przy organizacji poprzednich mistrzostw pozwala nam unikać dotychczasowych potknięć. Ranga imprezy się podnosi, nie wahamy się więc rozgłaszać zawodów w coraz większym kręgu pasjonatów kolarstwa. Dobra opinia o naszym wyścigu też ma wpływ na frekwencję.

Wymagania stawiane zawodnikom są wysokie?
Od zawodników wymagamy niewiele. Po pierwsze: chęci, po drugie: sprawnego roweru, wreszcie po trzecie: kasku. Do startu dopuszczamy zarówno kolarzy z licencjami, jak i amatorów. Również dla tych, którzy traktują kolarstwo jako formę turystyki i rekreacji zorganizowaliśmy odrębną rywalizację, ale w pełnym zakresie, nawet z nagrodą za lotną premię.

Wygląda więc na to, że Piła jest miastem przyjaznym kolarzom?
W Pile w ostatnim okresie okresie wzrasta zainteresowanie kolarstwem. Coraz częściej można zauważyć kolorowo ubranych kolarzy, którzy pojedynczo lub grupkami śmigają po ulicach miasta i okolicznych szosach. Ne brakuje także całych rodzin jeżdżących rekreacyjnie rowerami w wolnych chwilach. Mogę śmiało powiedzieć, że większość z nich jest już świadoma, czemu służy kask, jak jest ważne, by w nim jeździć i przynajmniej nakłania dzieci do jego zakładania. O ile sami dorośli nie świecą chlubnym przykładem. W naszym mieście nie brakuje też ścieżek rowerowych. Powstają przy nowo budowanych drogach oraz przy tych modernizowanych. Ostatnio, po raz pierwszy od wielu lat, wszystkie ścieżki rowerowe zostały oczyszczone i wyremontowane. Uważam jednak, że nie wszyscy  mieszkańcy zdają sobie sprawę z tego, jak należy się poruszać po drogach dla rowerów i do czego one służą. Sądzę, że dalsze propagowanie tego typu rekreacji ruchowej poprawi dyscyplinę na ciągach dla rowerzystów, ale też na drogach.

 

Wróćmy jeszcze do Mistrzostw. Czy dla Mistrza Piły przewidziana jest specjalna koszulka?
Od zeszłorocznej edycji zawodów dla Mistrza Piły przewidziana jest koszulka Mistrza, tak w jeździe indywidualnej, jak i ze startu wspólnego. Tytuł mistrza przyznawany jest tylko w kategorii OPEN, ale osiągnięcia w poszczególnych grupach wiekowych tez są nagradzane. Osobiście uważam, że start obok byłych reprezentantów kraju, którzy biorą udział w naszych zawodach jest sporym przeżyciem i wyróżnieniem. Wśród wszystkich zawodników, jak co roku, rozlosujemy cenne nagrody. Główna to weekendowy pobyt w Hotelu Sypniewo koło Margonina… Można, oczywiście, dojechać tam rowerem, a na pewno warto go z sobą zabrać.

Więcej informacji na stronie organizatora Otwartych Mistrzostw Piły.

Facebook