Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2022 | Puchar Polski Maratończyków w Jeździe Indywidualnej na Czas 2022

Rewal
21-22.05

Płoty
9-10.07

Pniewy
6-7.08

Gryfice
3-4.09

Radowo Małe
24-25.09
DURA-ACE Di2 wyróżnione
27 listopada 2008
Prawdziwy król kolarstwa
29 listopada 2008

Jeden i drugi sposób na transportowanie bagażu ma swoich zagorzałych zwolenników. Warto czasami jednak przełamać swoje przyzwyczajenia, bo są sytuacje, w których przewaga sakw czy plecaka jest na tyle wyraźna, że nie ma sensu być upartym.

Często kryterium wyboru sposobu na przewożenie bagażu jest to czy wybieramy się na jednodniową wycieczkę, czy na długą włóczęgę. Jazda z kilkudziesięciokilogramowym plecakiem będzie miała więcej wspólnego z masochistycznym aktem niż z przyjemnością. Dlatego podczas wielodniowych wypraw bikerzy częściej decydują się na przewożenie bagażu w sakwach. Jest do dobre rozwiązanie, ale w momencie kiedy zapragniemy zjechać z drogi czy łatwej ścieżki zaczną się problemy. Otóż sakwy doskonale sprawdzają się w turystyce, ale takiej gdzie pierwiastek szaleństwa oznacza co najwyżej szybki zjazd szutrówką.

Niekiedy podczas dalekiej eskapady nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak będzie wyglądać cała nasza droga. Nawet spokojna i sielska wyprawa z sakwami może być przerywana hardkorowymi przeprawami przez nieprzyjazne leśne ostępy, czy górskie wertepy. Można się na taką „mieszaną” specyfikę trasy choć trochę przygotować zabierając oprócz sakw plecak, który podczas łatwych technicznie odcinków przewozi się przymocowany gumami do bagażnika i który pełni rolę sakwy. Wieziemy wtedy część bagażu w bocznych sakwach i część w plecaku, który płasko w poprzek bagażnika mocujemy gumami.

W momencie kiedy robi się naprawdę trudno (przeprawa przez rzekę, pokonywanie powalonych drzew itp.) plecak zakładamy na grzbiet co na pewno ułatwi przejście feralnych odcinków.

W sakwach można dziś przebierać do woli, a ceny mieszczą się dopiero w bardzo szerokich widełkach. Stosunkowo tanie są modele, które mają dwie boczne kieszenie i jedną górną, zamykane są one przy pomocy zamków błyskawicznych, które niestety pod wpływem dużych obciążeń odmawiają z czasem posłuszeństwa. Z reguły droższym, ale też lepszym rozwiązaniem są osobne boczne sakwy. W takim układzie na tylny bagażnik łatwo możemy zabrać też plecak, który jak pisałem wyżej, może się przydać w trudnych sytuacjach.

Poważne problemy z bagażem zaczynają się w momencie kiedy wybieramy się kilkudniowy wyjazd w góry, gdzie chcemy pojeździć po trudnych technicznie ścieżkach i na dodatek ma to być wieloetapowa eskapada. Żeby czerpać przyjemność z jazdy na pokręconych ścieżkach o sakwach trzeba zapomnieć, a plecak też nie może być ani ciężki, ani duży. Pół biedy jeśli ma to być wyprawa w cywilizowanych rejonach, gdzie można zorganizować sobie noclegi w schroniskach czy kwaterach, problemy pojawiają się w momencie kiedy zamarzy nam się wielka przygoda w dzikich górach. W takim wypadku trzeba będzie zabrać sprzęt, który pozwoli na przetrwanie nocy w górach. Na szczęście żyjemy w czasach miniaturyzacji, która dotyczy również turystycznego szpeju. Możliwe jest spakowanie całego dobytku, potrzebnego w tego typu przedsięwzięciach, do 30 litrowego plecaka. Całość bagażu nie powinna wtedy przekroczyć 10 kg, a z takim plecakiem można jeszcze wiele zdziałać w górach.

Jeśli więc plecak to jaki? Przede wszystkim nie za duży. Górna granica pojemności jaką powinniśmy brać pod uwagę to 30-35 litrów. Jeśli będziemy dysponować większym „worem” zawsze będzie nas kusić żeby zabrać jakieś dodatkowe rzeczy, które niepotrzebnie zwiększą „tonaż”. Wiele gadżetów i ubrań niestety się nie zmieści w tak małym plecaku, ale skromny wybór garderoby to niska cena jaką przyjdzie zapłacić za możliwości jakie daje nam taka taktyka. Względna samowystarczalność na trasie w połączeniu ze stosunkowo lekkim plecakiem pozwala na organizację noclegów w dowolnych miejscach w górach, nawet tych najbardziej malowniczych. Możemy też modyfikować trasę i nie będzie nas boleć głowa o to czy uda się dojechać przed zmrokiem do najbliższej wioski.

To banał, ale plecak rowerowy (jak każdy zresztą) powinien być nade wszystko wygodny. Dlatego przed zakupem należy go skrupulatnie pod tym względem przetestować. Idealnie byłoby gdyby znajomy był w posiadaniu upatrzonego przez nas „wora” i pozwolił nam go wypróbować. Jeśli nie jesteśmy w tak komfortowej sytuacji trzeba zdać się na sklepowe przymiarki. Dobrze jest w takiej sytuacji włożyć coś ciężkiego do plecaka żeby zobaczyć jak się wtedy układa. Przyda się też trochę „gimnastyki” z uwzględnieniem pozycji jaką zajmujemy na rowerze.

Trzeba też zwrócić uwagę na kształt plecaka. Musi być stosunkowo płaski żeby ciężar znajdował się jak najbliżej naszych pleców. Jedną z najważniejszych kwestii, o której często się zapomina przy tego typu zakupie to wysokość plecaka. Modele, które od góry zamykane są na klapę mogą podczas zjazdów być nawet niebezpieczne, bo zsuwający się wtedy nieco plecak zsuwa też kask z głowy ograniczając w ten sposób widoczność. Miedzy innymi z tego powodu jestem zwolennikiem używania plecaków, które zasuwa się na zamek.

Na koniec musze napisać, że wybór sposobu na transportowanie bagażu zależy nie tylko od tego na jak długi okres czasu się wybieramy w podróż i jaki charakter będzie miała nasza wyprawa, ale tez od samego stylu jazdy. Dla kogoś kto woli spokojne „kręcenie” z reguły lepsze będą sakwy, ale dla zawadiaki, który na ścieżce szuka pretekstu do skoków i innych wygłupów będą one jak kula u nogi. W agresywnej jeździe, nawet ze szpejem, który ma wystarczyć podczas wieloetapowej włóczęgi plecak jest jedynym słusznym rozwiązaniem.
Tomasz Dębiec

Źródło: Rower.com.

Facebook