Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2022 | Puchar Polski Maratończyków w Jeździe Indywidualnej na Czas 2022

Rewal
21-22.05

Płoty
9-10.07

Pniewy
6-7.08

Gryfice
3-4.09

Radowo Małe
24-25.09
Istebna Zaolzie – Koniaków, stromy kawałek szosy
1 lipca 2009
Puławy – Nałęczów, zaledwie 756km w 24h
7 lipca 2009

Dziś kolejny rekonesans, znowu z żonką ale dla odmiany na cross’ie zamiast kolarki.

Zacznę od tego, że żonka zasadniczo dała radę podjechać z Rastoki na Koczy Zamek – piszę zasadniczo bo mały postój był ale nie spowodowany niemożnością pokonania nachylenia.

Dla porównania podam, że najpierw na przełęcz Koniakowską dojechaliśmy od Kamesznicy – i tam na przykład żonka dała za wygraną co dowodzi jedynie tego, że istnieją podjazdy trudniejsze niż ten z Rastoki

Piecia i Marko:
na MINI mamy ok. 1300m przewyższenia na 75km co daje średnio ok 17,3m/km
na MEGA mamy 2600m/150km – zatem współczynnik jest zbliżony
na GIGA jest „tylko” 3100m/230km co daje „zaledwie” 13,5m/km

zatem trasa GIGA jest po prostu… łatwa

W istocie jest tak poniekąd bo na MINI i MEGA mam kilka krótkich za to bardzo stromych „ścianek”, trasa GIGA jest zdecydowanie „spokojniejsza” i nie piszę tego tylko na podstawie powyższych wyliczeń ale z doświadczenia. W mojej opinii najtrudniejszym podjazdem na trasie GIGA może się okazać Stryszawa – Przysłop – będziemy tam już mieli parę ładnych kameów w nogach a podjazd choć wygląda może niegroźnie to jednak jest męczący. Podobnie z podjazdem z Pewli Małej do Pewli Ślemieńskiej – niby nic a zobaczycie jak się usapiecie.

Krowiarki zawsze postrzegam jako podjazd Stosunkowo łatwy – tak 90% tego co Salmopol, z tym, że w przeciwną stroną niż będziemy jechali – czyli od Zubrzycy – to mnie się na Krowiarki podjeżdża zawsze zadziwiająco łatwo. Podjazd z Oravskiej Polhory do Korbielowa jest klasycznie „mulący”, a z Sopotni do Juszczyny – to wszyscy znamy tylko w drugą stronę (ten słynny odcinek z dziurami jak w serze szwajcarskim) – krótki ale treściwy.

Wracając do dzisiejszego rekonesansu… po ostatnich deszczach troszkę syfu na drogach jest ale do przeżycia. Natomiast rzeczy niefajnie, których w tym momencie nie przeskoczymy, a których uniknąć się nie dało:

1. stan drogi z Zaolzia na Stecówkę (odcinek przez Łączynę) – duże szkody po zimie – tyle dobrze, że jedziemy pod górę.

2. duże (stosunkowo) natężenie ruchu samochodowego na teoretycznie zamkniętym dla niego odcinku Stecówka – Zaolzie. Normalnie to tamtędy jedzie jedno auto godzinę (z wyjątkiem mszy w niedziele na Stecówce) ale dziś minęło nas kilkanaście SCI xxxxxx – znaczy się „lokalni” skracają sobie drogę unikając częściowo ruchu wahadłowego – niestety skoro to lokalni to nie jadą dozwolne tam 30km/h

3. ilość turystów w Dolinie Czarnej Wisełki – a co gorsza ich „zapłon” – jechałem dziś na crosie więc miałem… dzwonek. Dzwoniłem ile się dało… ale zanim się zorientują… zanim zdecydują się w którą stronę się dosunąć… zanim…. jak to nie dojdzie do kraksy na tym odcinku to będzie cud. ZALECAM NAJWYŻSZĄ OSTROŻNOŚĆ

4. no i na koniec najgorsza sprawa – trzy odcinki z ruchem wahadowym pomiędzy Węgierską Górką a Milówką. Nie ma bata, żeby w tydzień się z tym uporali a nawet jeśli to przejdzie to na inne odcinki bo cała ta droga jest w remoncie. Jedyna nadzieja, że na zamkniętym pasie będzie już jedna warstwa asfaltu i będzie można po tym „przelecieć”. Będzie dużo płaczu ale co zrobić – na wiosnę nikt z drogowców nie umiał odpowiedzieć jaki jest grafik remontów na ten rok….

I generalna uwaga dla wszystkich jadących MINI i MEGA – trzeba będzie zachować dużo zdrowego rozsądku żeby się nawzajem nie poprzewracać na podjeździe z Rastoki – czego też wszystkim życzę

No i pozdrowienia dla pana Tadeusza.

TT

Facebook