Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Oborniki Wlkp.
14.04

Śrem
21.04

Stargard
12.05

Wolsztyn
19.05

Radków
26.05

Łask
03.06

Rewal
16.06

Nowogard
23.06

Nietążkowo
7.07

Karpacz
14.07

Zieleniec
28.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Klasyk Kłodzki – VII edycja supermaratonu szosowego znów zawita w Zieleńcu!
30 czerwca 2010
Półmetek maratonu dookoła Polski w 20 dni
10 lipca 2010

Pokonali 800 km w 24 h. W przyszłym roku planują pobić rekord Guinnessa i zmierzyć się przez dobę z dystansem 865 km. Trzymamy kciuki, ale zanim to nastąpi, poczytajcie w relacji Krzysztofa Dziedzica o minionym upalnym weekendzie, spędzonym na 56-kilometrowych rundach.

Jak wszystkim wiadomo, bo regularnie donosił o tym Supermaraton.org, od kilku lat w Puławach organizowany jest maraton w całodobowej jeździe rowerem. Śmiałkowie zaczynali od 320 km (o początkach tych rowerowych zmagań poczytacie tutaj).

Sam dowiedziałem się o tym maratonie w roku 2008 i wystartowałem na dystansie 700 km. W roku ubiegłym przejechaliśmy w ciągu doby aż 750 km. W bieżącym roku planowaliśmy przejechanie 800 km, tradycyjnie w okolicach Puław po 80-kilometrowej rundzie. Organizatorzy na początku czerwca poinformowali jednak, że maraton się nie odbędzie.

Postanowiłem sam wziąć się do roboty, zwłaszcza, że wiedziałem jak wiele osób czekało na to wydarzenie. Przygotowywali się cały rok do pokonania tych 800 km. Większość, również moich treningów podporządkowana  była temu wyzwaniu. Nie chciałem ani im, ani sobie zrobić zawodu. Znalazłem więc płaską, liczącą 56 km trasę z dobrymi asfaltami. Częściowo prowadziła przez las, a że weekend był wyjątkowo upalny, więc ta odrobina cienia dawała choć namiastkę wytchnienia.

Powiadomiłem wiele osób, które brały udział w poprzednich edycjach puławskiego maratonu, a także tych, którym nie straszny dystans sławnego Imagisa. Zgromadziła się wcale nie mała grupa zapaleńców – 10 kolarzy plus czterech, którzy nadawali tempo.

Bazę udało się zorganizować u sołtysa Grabowa, zaraz przy wyznaczonej trasie. Tam spotkaliśmy się wszyscy w piątek 2 lipca wieczorem, by w sobotni poranek, dokładnie o 8:04 wyruszyć na wytyczoną pętlę. Tutaj znajdziecie czasowy przebieg naszego maratonu.

Pogoda była w zasadzie idealna. Upał, ale po niebie dryfowało sporo chmur, więc słońce nie prażyło zbyt mocno, a i wiatr miał dla nas sporo litości.

Od początku tempo nadawał mocny kolarz z Warszawy, Grzegorz Grzyb, który przejechał sam bez zmian 3 rundy, a więc 170 km ze średnią 38 km/h! Ten szaleńczy wyczyn sprawił, że na jego zmianie odpadła połowa śmiałków. Zostało nas tylko pięciu! Na czwartej rundzie Grześ zszedł ze zmiany, bo następnego dnia czekał go wyczerpujący trening. Musieliśmy przez te 56 km radzić sobie sami. Od piątego do siódmego okrążenia tempo nadawało nam trzech innych kolarzy z Warszawy, którzy również utrzymali wysoką średnią 38 km/h.

O godz. 18:44 zrobiliśmy sobie jedyną tej doby dłuższą przerwę na obiad, który zjedliśmy w restauracji w Grabowie nad Pilicą. Od tego momentu zostaliśmy w piątkę. A od rundy 9 zostało nas czterech i tym oto wdzięcznym kwartetem dotarliśmy do mety:

Jarek Kędziorek:

Rafał Milczarczyk:

Paweł Mrózek:

Krzysztof Dziedzic:

Tutaj znajdziecie resztę zdjęć z tego wiekopomnego wydarzenia. Również z wizerunkami pozostałych śmiałków.

Za rok planujemy pobić rekord Guinnessa i przejechać ponad 865 km w 24 h. Wstępnie ustaliliśmy 45-kilometrową rundę, której przebieg znajdziecie tutaj. Jedno już teraz można o niej powiedzieć – asfalt jest idealny! Wymarzony dla cieniutkich oponek naszych szosówek. Wstępnie chęć zmierzenia się z tym wyzwaniem wyraziło 10 osób. Zmianą, w porównaniu z tegorocznym wyczynem będzie brak pomocników. Ruszamy w grupie 10-15 osób. Jeśli chcesz spróbować swoich sił, a mocne tempo oraz wychodzenie na zmiany nie są Ci straszne – możesz do nas dołączyć.

Szukamy też sponsora, który choć w części sfinansuje nasz maraton. Jeśli możecie nam kogoś polecić lub komuś polecić nas – będziemy zobowiązani! Nie muszę ukrywać, że taki wyczyn to też spore koszty związane z logistyką, ale wymagający nie jesteśmy :)

Szczególnie dziękujemy Tadkowi Marczakowi i Oskarowi Szprochowi (Spros jest też autorem zdjęć) oraz cierpliwym i wyrozumiałym chłopakom z busa za pomoc i wsparcie.

Krzysztof Dziedzic

Facebook