Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2017

Oborniki Wlkp.
22.04

Gryfland Nowogard
29-30.04

Stargard
13.05

Radków
20.05

Choszczno
27.05

Łask
04.06

Świnoujście
10.06

Wolsztyn
24.06

Nietążkowo
8.07

Zieleniec
22.07

Karpacz
02.09

Rewal
16-17.09

Choszczno, Choszczno i po Choszcznie

W Choszcznie było… super, bo niby jak miało być, skoro nam zawsze i wszędzie się podoba A tak na serio, to było… super. Rowerowa pogoda z chmurkami lekkim wiatrem sprzyjała beztroskiemu pokonywaniu kolejnych kilometrów malowniczą i mało wymagającą trasą dystansu mini (a może trasa była wymagająca, tylko my po całym sezonie już tego nie zauważamy?).

Asfalt był… czasami nawet całkiem gładki, a czasami tak spękany, że obserwowałyśmy radosny triumf natury nad cywilizacją, czyli bujną trawę rosnącą w owych pęknięciach. Były też dwa przejazdy kolejowe. Na jednym spotkałyśmy nawet pociąg i musiałyśmy trochę poczekać.

Trasa była dobrze oznakowana, pomijając wyjazd z Choszczna, gdzie o mało nie pojechałyśmy na mega (niedługo naszą tradycją stanie się mylenie przez nas trasy). Strażaków i policjantów w newralgicznych miejscach też należy pochwalić. Jechało się zatem wyśmienicie, mimo że dla Gui (skrót od Guitarowa) był to rekord długości trasy, a w głowie ciągle jej jeszcze grało „Wind of change” po piątkowym koncercie The Scorpions we Wrocławiu. Miałyśmy też miłe i milczące towarzystwo w postaci Mateusza z Gryfina.

Na mecie zaskoczyła nas obfitość jedzonka- dwudaniowy obiad dla istot tylko niewiele większych od wróbla jest nie lada wyzwaniem, któremu sprostałyśmy.

A już mistrzostwem świata była ceremonia wręczenia pucharów, która trwała całe… 26 minut.

Dla nas jednak jak zwykle najważniejsze jest to wszystko wokół maratonu, czyli spotkania i rozmowy. Tym razem sporo pogadałyśmy w kobiecym gronie zarówno w piątkowy , jak i sobotni wieczór.

Były wspomnienia Beaty z Bałtyk-Bieszczady i relacje Marzeny, Ani, Teresy z tych wszystkich imprez, wycieczek, kilometrów pokonanych przez ostatnie letnie tygodnie. W sobotnie popołudnie odwiedziła nas jeszcze obolała po łobeskim wypadku Małogosia, której obecność była chyba największym zaskoczeniem .

Czy czegoś lub kogoś nam zabrakło? Tak zabrakło tych wszystkich, którzy z różnych powodów nie przyjechali. Niech żałują.

akacja