Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Oborniki Wlkp.
14.04

Śrem
28.04

Stargard
12.05

Wolsztyn
19.05

Radków
26.05

Łask
03.06

Rewal
16.06

Nowogard
23.06

Nietążkowo
7.07

Karpacz
14.07

Zieleniec
28.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Świnoujście 2010 – dentysta i maraton w jednym
28 września 2010
Wyniki i Rankingi po sezonie 2010
21 października 2010

Przygotowania

do sezonu zacząłem z końcem 2009 roku. Biegałem po wrocławskich nadodrzańskich wałach i pływałem raz w tygodniu na basenie 50-cio metrowym. Na biegu Sylwestrowym w Trzebnicy, na dystansie 10-km osiągnąłem czas poniżej 50 min. a więc całkiem dobrze. Początek roku zaczynam od nart w Czarnej Górze. Niestety 4-go stycznia 2010r. skręciłem prawą nogę w stawie kolanowym i skończyło się zabiegiem artroskopii i czteromiesięcznym leczeniem. W lutym i marcu dużo biegam na nartach, które dostałem w celu rehabilitacji od Rolanda. Roland – bardzo Ci dziękuję.

Majorka – W marcu wyjeżdżam na Majorkę z grupą Marka Szerszenia.

Trenuję indywidualnie tak, aby nie forsować zbytnio nogi. Czasami ze łzami w oczach wspinam się pod górkę. Pogoda była b. ładna, więc był też czas na opalanie. Marku, jestem Ci bardzo wdzięczny za załatwianie wszystkich spraw związanych z wyjazdem, a wszystkim uczestnikom za miłe, wspólne spędzenie czasu.

Sanatorium -Leczenie

kończę rehabilitacją w sanatorium w Lądku Zdroju, gdzie byłem jedynym, który przyjechał na rehabilitację i pomagał lekarzom. Widziałem tłumy kuracjuszy, którzy czekali aż ,,sanatorium” ich wyleczy. Rano przed śniadaniem 45 min. biegania po świeżym powietrzu, potem kąpiel i jedzonko. Następnie rowerek stacjonarny, po którym zmieniałem mokrą podkoszulkę, zabiegi typu – laser, -basen w DZ Wojciech, -masaże i elektromasaże. Dzięki sympatycznym pielęgniarkom udało mi się załatwić wszystkie zabiegi rano, więc po obiedzie wsiadałem na rower (już prywatny, który za zgodą lekarza trzymałem na balkonie) i jeździłem po Kotlinie Kłodzkiej.

Puchar Polski w supermaratonach rowerowych – zaczynam w Trzebnicy na rowerze Fuji z

osprzętem Shimano Dura Ace, dystans jak zawsze GIGA. Pierwsza niespodzianka – jestem na 19-tym miejscu w open i pierwszy w Kat.M6. A więc włożona praca procentuje. Następne maratony to cały czas pierwsze miejsca w kategorii i zawsze w pierwszej dwudziestce uczestników w kat. open. Gorzej jeździ mi się po górach i nad tym będę musiał jeszcze długo popracować (zajmowałem miejsca powyżej 20-tego). Zmieniłem też rower – mojego zeszłorocznego GEYA – inny, przystosowałem do szosy i przyznam, że jeździło mi się wspaniale. Z przodu 50/34z tyłu 12/27.

La Marmotte –

to, co nie udało się osiągnąć w roku ubiegłym zrealizowałem z nawiązką. W 2009 roku miałem defekt roweru (pękła śruba pod siodłowa), a uzyskany czas dał mi srebro. Za to w tym roku już bez żadnych problemów udało mi się uzyskać czas na złoto – limit był dla mojej kategorii 10h03min, a uzyskałem czas 9h05min. Po maratonie tygodniowy odpoczynek we Francji w miłym towarzystwie Grzesia z Dagmarą i Irenki oraz treningi połączone ze zwiedzaniem. Już na spokojnie odpoczywamy na basenie oraz zaliczamy kolejny raz – Glandon, Galibier, Bourg d’Oisons i Alpe d’Huez. Dagmarko i Grzesiu – dzięki za wspólny pobyt i mile spędzony czas.

Bałtyk – Bieszczady –

w sierpniu jadę na B-B. Dystans ten miałem pokonać już w roku 2008, ale złamała mnie borelioza (ta od kleszcza), potem w 2009 – sponsor wycofał się i odwołał Imagis – aż wreszcie udało się. Startuję w drugiej 15-ce i pierwszym celem było dogonić grupę pierwszą. Udało się już po dwóch godzinach. Tempo zabójcze dla kilku osób, które z powodu skurczy mięśni zostają za nami. Tworzy się grupa około dziesięcioosobowa, z którą będę związany aż do mety. Na trasie Andrzej kończy 55 lat i na PK rodzinka życzy mu sukcesu na mecie, my również. Jeden z kolegów ma rocznicę ślubu i też mu życzę sukcesu na mecie. Jedziemy non stop, tylko na PK i DPK trochę odpoczywamy i posilamy przed dalszą trasą. Wschód słońca w rejonie Sochaczewa i Zakroczymia był dla mnie całkowicie nowym przeżyciem – z pozycji zmęczonego rowerzysty. Niestety pogoda była za ładna- słońce, temp. powyżej 30° i przeciwny wiatr dały nam się solidnie w kość. Na trasie mam jednego kapcia, kolega Zyga również. Wszyscy solidarnie pomagają i dalej jedziemy razem. W niedzielę przez cały dzień mam wrażenie, że jestem na wycieczce, a nie na wyścigu. Odnoszę wrażenie, że jutro będę tą trasą jechał jeden z maratonów. Zapisując się na B-B zakładałem czas poniżej 40h i to było moim celem w tym roku, Nie udało się, ale za rok …

Dzięki koledzy za wspólną jazdę, za spędzone razem godziny – szczególnie Tobie Boguś dziękuję za uśmiech i optymizm.

I znów PP

po prawie miesięcznym odpoczynku wracam znów do naszych kochanych supermaratonów. Przez B-B tracę jeden z moich ulubionych maratonów – w Kołobrzegu. Karpacz i Świnoujście kończą nasz cykl, z którego jestem bardzo zadowolony. Być może, wcześniejsza kontuzja zmobilizowała mnie do lepszego przygotowania się do sezonu i wyzwoliła chęć rywalizacji z najlepszymi, zaś ostatni maraton przekonał mnie, że nie jestem jeszcze skazany na emeryturę.

Podsumowanie –

Ogólnie w roku 2010 w Generalce PP zająłem prawdopodobnie VII-me miejsce, w PP jestem na XI pozycji w Open i I-szy w Open kat. M6. Utrzymałem też przewodnictwo w rankingu Wszechczasów, w rankingu górskim też podobno znajduję się na pierwszym miejscu, mimo że góry nie są moją mocną stroną, ale w tym wypadku decyduje ilość przejechanych maratonów i zdobyte punkty.

Brakuje mi rankingu prowadzonego przez naszego kochanego Pepe, mimo, że Piotr M. stara się jak może, klasyfikacja jest znacznie mniej czytelna i w znacznie ograniczonym zakresie.

W trakcie mojej sześcioletniej ,,kariery” w PP zaliczyłem już 53maratony i przejechałem w nich ponad 14000km.

Plany

w roku 2011 zamierzam znów zdobywać ,,kubeczki, pucharki, medale, dyplomiki, statuetki i jak tam zwał” bo po to jeżdżę!! Bawi mnie rywalizacja z kolegami o wiele lat młodszymi i z tymi starszymi. Mam pełen szacunek dla wszystkich, którzy się bawią w Puchar Polski w Maratonach Szosowych i wybaczcie mi, że znów będę chciał stać na ,,pudle”. Frajdą są piątkowe powitania i pierwsze rozmowy, pomaratonowe spotkania z Przyjaciółmi wieczorkiem po maratonie, czy też rano przed dekoracją. Tak, czekam znów na kwiecień i rozpoczęcie tego następnego zwariowanego okresu od … do… i znów ileś tam km w jakimś tam terenie ze swoimi znajomymi, rywalami na trasie, Przyjaciółmi po.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Klan.

Facebook