Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Śrem
21.04

Rewal
5.05

Stargard
12.05

Nowogard
23.06

Świdwin
7.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
Deszczowy Gryfland 2006
8 sierpnia 2006
Supermaraton Dookoła Zalewu – zmiana terminu.
11 sierpnia 2006

Klan – Krzysztof

Piątek. Przyjazd pociągiem do Gryfic zakwaterowanie na sali sportowej na zdobytych od organizatorów materacach sportowych i pierwsze spotkania z „rywalami” i organizatorami maratonu były w tym dniu miłym przeżyciem. Prosiliśmy organizatorów, a szczególnie Adama, o korektę osób startujących w pierwszej grupie.

O dziwo Adam poszedł nam na rękę i wprowadził takie zmiany, że wszyscy byliśmy zadowoleni.

Przyjemną niespodzianką była kolacja przygotowana przez organizatorów, gorący bigos był wspaniały.

Sobota. Zapowiadał się deszczowy dzień. Prognozy ostrzegały przed silnym deszczem, ale to co było na trasie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Deszcz od samego początku następnie ulewa, momentami oberwania chmury i tak na zmianę przez dwa pełne okrążenia, aż do mety.

Jazda początkowo ostrożna „między kroplami” do momentu całkowitego zalania przez niebo i samochody zmieniła się w dobrą współpracę całej pierwszej grupy. Pierwsze kilometry zapowiadały szybkie zmniejszenie 18-to osobowej grupy. Tak też się stało, zniknął mi Ambroziak i dwóch innych kolegów na MTB, następnie zapodział się Jasiu, a po pierwszej rundzie opuścił nas sympatyczny Roland i pozostało nas już tylko ośmioro, bo Asia nasz „rodzynek”, bardzo dobrze się w tej grupie trzymała i tak aż do mety.

Koledzy i ja też, goniliśmy ją ze zmian, mimo że protestowała, ale to dla jej dobra. Pierwsze 115km w bardzo dobrym czasie ~3h20min. zapowiadało niezły wynik na mecie. Na drugiej rundzie utkwił mi w głowie odcinek między Rewalem a Trzebiatowem, gdzie deszcz walił z nieba, na jezdni rzeka, a wiatr od północnej strony wlewał wodę do lewego ucha.

Przed Trzebiatowem korek, tak jak przed rokiem i tak samo jechaliśmy całą ósemką lewym pasem pod prąd ( ale bardzo ostrożnie), omijając całą kolumnę stojących samochodów. Ach jaka to przyjemność mieć w takiej sytuacji rower i pokazać jego przydatność.

Już pod koniec drugiej rundy za Reskiem dogonił nas nr 76 pierwszy w klasyfikacji Paweł Frąckowiak. Za Modlimowem grupa podzieliła się na dwie części, udało mi się być w pierwszej razem z nr 11, 5, i 76. Tak też dojechaliśmy do Gryfic, gdzie po ostrym finiszu musiałem uznać wyższość Andrzeja.

Byłem drugi z grupy, a prawdopodobnie trzeci w open. Jest to mój najlepszy tegoroczny wynik z wszystkich maratonów. Trasa 230km ( dwie rundy po 115km) w czasie 6h48min. ze średnią prędkością 34.5km/h to na taką pogodę fantastyczny wynik.

Dziękuję wszystkim z naszej grupy i to właśnie Wam zawdzięczam, że zdążyłem na pociąg do Wrocławia o 17.36 z Gryfic. Dzięki Wam byłem we Wrocławiu już o godz. 1.21 w nocy.

Pozdrawiam wszystkich uczestników i organizatorów, szczególnie Adama za świetną współpracę i organizację ( lista startowa, materace, wspaniałe posiłki – kolacja, jajeczniczka na śniadanie i obiad po maratonie). Do zobaczenia w Świnoujściu już 22-go września.

Facebook