Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Internetowy RANKING by Pepe
24 listopada 2007
Nowe galerie zdjęc 2007
26 listopada 2007

Rabin

W dniach 19-21 maja w Kołobrzegu odbyła się kolejna edycja Pucharu Polski. Trasa maratonu liczyła 310km (2x po 155km). Tym razem ja reprezentowałem Bzykaczy na tym maratonie. Reszta bzyków pojechała na maraton MTB w Bogdańcu.

Do Kołobrzegu dojechałem pociągiem. Na miejscu skontaktowałem się z kolegą i skierowałem się w stronę biura maratonu, które mieściło się w Hotelu ”Centrum”. Po dotarciu na miejsce (a szedłem z godzinę, jak się okazało przechodziłem obok biura 3 razy:) załatwiłem wszystkie formalności, mój nr startowy to 23. Przyjechał po mnie Wojtek Jaśniewicz z Rafałem Sadek i pojechaliśmy pochodzić trochę nad morzem. Zajechaliśmy jeszcze na „Biedronkę” i do bazy maratonu. Nocleg zapewniony miałem w Internacie Szkół Morskich. W pokoju byłem z całą ekipką czyli z siostrami Tamiłowskimi – Izą i Beatą, Wojtkiem, Rafałem. Wszyscy jechaliśmy na 310km. Wieczorem usłyszeliśmy znajomy głos z Łobeskiego maratonu – przyjechał Marek Płucienniczak. Przywitaliśmy się i raz dwa poszliśmy spać (o godz. 1:30 :).

Na starcie wypuszczane są ekipy liczące po 15 zawodników w 5 minutowych odstępach. Wystartowałem w grupie 2 o godz. 9.05.

Jechałem z początku z grupą, ale uznałem, że to jest za szybkie tempo (35-34km/h) na pierwsze kilometry. Przez kilka kolejnych kilometrów jechałem sam. Wiatr cały czas mocno dokuczał. Dogonił mnie Rafał Sadek z nr 13, pozdrawiam:). Praktycznie cała pierwszą pętle jechałem z nim. Jakieś 40km przed Kołobrzegiem dogonił nas Sławek Kacperski – z nr 8, pozdrawiam:).

Na punktach kontrolnych i żywieniowych uzupełniliśmy zapasy i wodę. Pogoda była wspaniała, może trochę wiało, ale „cisnęliśmy” ile się dało.

Po 155km znaleźliśmy się na starcie. Zjedliśmy pyszną grochówkę i zbieraliśmy chętnych na 2 pętle. Uzbierało się nas 10 osób i wyruszyliśmy spokojnym tempem na trasę. Po kilku kilometrach grupka zaczęła się coraz bardziej rozciągać i w końcu jechało nas czterech ja, Rafał, Sławek i Henryk Fortyński z nr 7(również pozdrawiam). Niespodziewanie z tyłu został Sławek(co się dziwić w tym sezonie zrobił 64km:). Kolejne punkty kontrolne i żywieniowe. Pod koniec trasy złapał nas deszcz co zwolniło nasze tempo. Do Kołobrzegu wjechaliśmy, była już „szarówka”. Z naszej trójki tylko ja miałem światło z przodu więc jechałem z przodu podkręcając tępo. Coraz bardziej chciało się przydusić do mety. Wjechaliśmy na nią razem.

Ja maraton zakończyłem z czasem 12 godz. 39min. Rafał i Henryk z czasem 12 godz. 44min dlatego, że startowali 5 min przede mną. Byliśmy bardzo zadowoleni z pokonanego dystansu i zdobytego czasu. Cali przemoczeni, lecz zadowoleni wróciliśmy do internatu.
W pokoju ,w którym spaliśmy byli już Wojtek, który wykręcił czas 10 godz. i 40 sek. , Marek wykręcił 8godz. 58min. Trochę zmęczony zjadłem cosik i poszedłem pod prysznic. Po pewnym czasie przyjechała Iza z Beatą , z kończyły dystans z czasem 14 godz. 52min.

Niestety nie zdążyliśmy na ognisko więc poszliśmy jeszcze na spacerek i położyliśmy się spać wymieniając swoje spostrzeżenia. Rano wstaliśmy bardzo szybko, zjedliśmy śniadanko i poszliśmy na oficjalne zakończenie maratonu. Po zakończeniu umówiliśmy się cała ekipą co do kolejnego maratonu w Gorzowie WLKP. I rozjechaliśmy się do domu.

Trasę uważam za bardzo przyjemną oraz malowniczą. Nie spodziewałem się jednak tak dobrej drogi, asfalt był równy, bez żadnej dziury. Oznakowanie trasy było również przyzwoite. Strzałki na ulicy oraz paski na znakach były widoczne. A co do pogody to jestem zadowolony, że aż tak mocno nie zmokłem:)

Pozdrowery, Rabin !

Ze strony Bzykacze Łobez

Facebook