Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
V Gorzowski Maraton Rowerowy
5 sierpnia 2006
Rowery Wodne
7 sierpnia 2006

Uff… Klasyk już za nami – chciałoby się rzecz. Na udział w tym maratonie zdecydował się jedynie trzon GK-PERFECT czyli Piotr i Tomek. I chociaż obaj zajęli ostatnie miejsca w swoich kategoriach to imprezę należy zaliczyć do udanych z jednego choćby tylko powodu – udało się dojechać do mety!

Tegoroczna edycja KK zyskała opinię najtrudniejszej w historii tego maratonu. Pomimo iż z zapowiadanych 250km dystansu i 4500m przewyższeń w wyniku zmian przebiegu dużej trasy (wymuszonych dobywającym się w tym samym czasie rajdzie samochodowym) ostało się „zaledwie” 225km i nieco ponad 3600m przewyższeń to ponad 30st. upał i fatalny asfalt na znacznej częsci trasy – zrobiły swoje. Na 240 kolarzy, którzy stanęli na starcie maratonu, aż 16 nie dotarło do mety o własnych siłach. W tym gronie znalazł się niestety także kolega, który na jednym ze zjazdów przy bardzo dużej prędkości stracił panowanie nad rowerem i uległ b. poważnemu wypadkowi. W ciężkim stanie został odwieźony do szpitala, ale na zakończeniu maratonu otrzymaliśmy informację, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo i jest szansa na pełny powrót do zdrowia. Ten przykry wypadek utwierdził wszystkich pozostałych uczestników maratonu w przekonaniu o konieczości jazdy w kaskach na rowerze, gdyż największe obrażenia dotyczyły właśnie głowy tego pechowca i gdyby nie jechał w kasku ten wypadek miałby na pewno tragiczniejsze skutki.

Warto odnotować, że w przeciwieństwie do poprzednich maratonów w Klasyku wzięła udział liczniejsza grupa kolarzy z Gliwic, poza GK-PERFECT głównie koledzy z „Grupy Maratończyków Gliwickich OPEL Polska” (GMG) – łącznie 8 osób.

Wracając do osiągnieć naszych zawodników poza samym faktem ukończenia maratonu należy wspomnieć że:

Tomek jako jedyny gliwiczanin zaliczył długą trasę, a szczególnie dumny jest z faktu, że wszystkie podjazdy na trasie pokonał nie zchodząc z roweru – łącznie z finałowym, wybitnie stromym podjazdem na metę, gdzie tylko nieliczni nie pchali rowerów „na piechotę”. Udało mu się to głównie dzięki dobremu rozłożeniu sił na całej trasie – spokojnej jeździe na początku maratonu (mimo pokusy gonienia kolejnych wyprzedzających go kolarzy) i stopniowo coraz „ostrzejszego” pokonywania podjazdów w drugiej części dystansu.

Przy okazji pozdrowienia dla p. Bodo ze Świnoujścia, który przez ponad połowę dystansu dzielił z Tomkiem trudy maratonu, zadziwiając kondycją dwa razy młodszego kolegę. Wyniki maratończyków takich jak p. Bodo są dla nas jednym z największych bodźców dla dalszego treningu.

Piotr tym razem zaliczył nieco słabszy występ, głównie z racji kłopotów żołądkowych zwieńczonych poważnym kryzysem pod koniec średniej trasy. Pokazał jednak hart ducha i ukończył dystans 158km bynajmniej nie na końcu klasyfikacji OPEN.

Pod względem organizacyjnym Klasyk wypadł nieco gorzej na tle poprzednich maratonów, zwłaszcza pod względem oznaczenia trasy – zawodnikom zdarzały się liczne „zgubienia” trasy i sporo ominięć punktów kontrolnych (na szczęście nasi zawodnicy uniknęli takich przygód). Na usprawiedliwienie trzeba przyznać, że warunki terenowe były bardzo trudne, a ekipa organizująca maraton debiutowała w tej dziedzinie. Z kolei inaczej nież na porzednich maratonach – tym razem nie zmarzliśmy ;)

A oto szczegółowa informacja nt. zajętych miejsc:
zawodnik dystans [km] czas kategoria miejsce w OPEN miejsce w kat.
Tomasz Tomczak 225 11:13:24 M2/szosa 58 / 84 12 / 12
Piotr Pizoń 158 9:41:16 M4/szosa 75 / 86 16 / 16

Tekst ze strony GK Perfekt

Facebook