Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Śrem
21.04

Rewal
5.05

Stargard
12.05

Nowogard
23.06

Świdwin
7.07

Lubomierz
12.08

Gryfice
18.08

Choszczno
1.09
V Supermaraton – dookoła zalewu Szczecińskiego
20 czerwca 2005
Klasyk Kłodzki na bikeboard.pl
13 lipca 2005

liderem Pucharu Polski w Maratonach Szosowych w kategorii rower MTB po trzech edycjach

Jesteś liderem PP w maratonach szosowych w kategorii MTB, ale specjalizujesz się w innych imprezach, czy traktujesz to jako trening czy jako odskocznie?

Tak, moją specjalnością są maratony rowerowe na orientację, jednak zawsze pasjonowały mnie długie dystanse bez względu na formę maratonu, czy to rowerem czy pieszo. Supermaratony szosowe to zarówno kolejna forma rywalizacji na bardzo długim dystansie, jak i bardzo dobry trening, zważywszy że jak do tej pory, w tym roku, startowałem na rowerze treningowym.

A propos czy twój rower to przemyślana sprawa jest, nie wygląda na „uszosowiony”, czy z premedytacją startujesz na typowym góralu nawet nie wymieniając opon?

Jak widać jeżdżę na dość dziwnym rowerze jak na tego typu maratony, i jak już wspomniałem jest to rower treningowy, i nie zamierzam go tuningować specjalnie na kilkanaście godzin jazdy po top by zaraz po znowu go przerabiać. A opony, używam sprawdzonych opon Ritchey SpeedMax alfa & omega o najmniejszych możliwych oporach toczenia, z możliwie maksymalna przyczepnością w trudnych warunkach (błoto, śnieg, lód) w rozmiarze 1,9”. Jest jeszcze jeden aspekt, nic tak nie podbudowuje psychicznie jak fakt, że śmigam na moim sztywnym, ciężkim rowerze i objeżdżam niejednego zawodnika na super sprzęcie za kilka kilkanaście tys. złotych. Jak stwierdzę, że już pora to się przesiądę na właściwy rower, na którym startuje w najważniejszych maratonach. Na razie jeszcze trenuję.

W Świnoujściu startowałeś z pierwsza grupa, która miała z założenia jechać możnym tempem, jak oceniasz ten pomysł? Czy twoje założenia taktyczne się sprawdziły na tej imprezie?

W Świnoujściu postawiłem wszystko na jedna kartę, założenia taktyczne były właściwe, jazda w ściśle dobranej grupie, która się nie porwie po kilkudziesięciu kilometrach jazdy, czyli idealne warunki aby wykręcić bardzo dobry czas. Do Stepnicy wszystko szło zgodnie z założeniami, prędkość średnia ok. 32-34km/h, równe tempo bez żadnych zrywów. Niestety jakość asfaltu za Stepnicą pozostawia wiele do życzenia i grupa się poszarpała, przy czym nastąpił wzrost prędkości do ok. 36-40km/h a to jak dla mnie było trochę za dużo i na tych wszystkich szarpaniach straciłem sporo sił, ale grupa mi nie uciekła. Przed Goleniowem wszystko się ustabilizowało z tym, że jechaliśmy tak ok. 36km/h ale to mi jeszcze odpowiadało. Niestety przed Szczecinem dopadły mnie problemy jelitowe (biegunka), i jazda wtedy nie sprawia przyjemności, tak więc dociągnąłem się z chłopakami za Lubiszyn i odpuściłem sobie. A to co się działo za Pasewalkiem to kto był ten wie, samotna jazda pod wiatr kosztowała mnie wiele sił i nie byłem już w stanie załapać się z kolejna grupą. Tak więc założenia nie sprawdziły się, ponieważ planowałem czas poniżej 20h, jednak wiatr i inne czynniki nie pozwoliły na ich realizację. Drugą pętle pokonałem w całości z Markiem Czerwińskim, który jechał na szosówce, nadawał tempo jazdy a ja robiłem za przewodnika. Mimo tych problemów start w Świnoujściu uważam za udany, poprawiłem się o kilka minut w porównaniu do startu z przed dwóch lat.

Organizujesz MRDP czy to jest główne wyzwanie startowe dla tego roku? Wiem, że jeśli sobie założysz jakąś imprezę to ja realizujesz, tak było w przypadku Nocnej Masakry, czy tak będzie z MRDP? Może parę słów o tym skąd pomysł?

W tym roku jest wiele imprez priorytetowych: Imagis Tour, TransCarpatia, Harpagan, Próbe Mamuta niestety odwołali, jednak MRDP ze względu na swoja długość będzie najcięższym maratonem, a dla mnie podwójnie ze względu na jego organizację. Tak samo jak Nocna Masakra MRDP powstało spontanicznie, luźna rozmowa, rzuconych kilka pomysłów. W przypadku MRDP była to dyskusja na forum Supermaratonów, odnośnie organizacji maratonu w poprzek Polski ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, i zrodził mi się pomysł dlaczego nie pójść krok dalej i zrobić maraton dookoła Polski, w końcu jeszcze czegoś takiego nie ma w Europie a najdłuższy znany mi maraton w Czechach ma zaledwie 1246km. Amerykanie mają się czym pochwalić, tamtejszy RAAM ma długość 3000mil,to dlaczego u nas nie ma być czegoś podobnego. A u mnie od pomysłu do realizacji dużo nie trzeba, wytyczyłem trasę, policzyłem ilość kilometrów, ale się wahałem jaką formę organizacji przyjąć, czy ma być to koleżeńska trochę dłuższa wycieczka, czy wyścig. Ostatecznie decyzja padła na wyścig, więc będziemy walczyć zarówno z innymi jak i ze swoimi słabościami. A sam maraton odbędzie się bez względu na ilość uczestników nawet jakbym miał tylko sam wystartować.

Dziekujemy za rozmowę i połamania kół

Facebook