Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2021

Stargard
08.05

Płoty
19.06

Łobez
17.07

Pniewy
14.08

Gryfice
25.09
550 km w 24 h, czyli Gliwicki Maraton na Dwa Koła i Cztery Łapy
17 lipca 2012
Różową farbą zaznaczam miejsca, w których drogowcy mają zrobić dziury
17 lipca 2012

Z Radkiem frygą Frydryszakiem o Amber Road, jedynych w Polsce zawodach dla amatorów w drużynowej jeździe na czas rozgrywanych na olimpijskim dystansie 100 km rozmawia Małgorzata greten Pawlaczek.

Amber-Road - Gostyń - drużynowa jazda na czas

Dlaczego zależało Ci właśnie na zorganizowaniu zawodów w drużynowej jeździe na czas?
Ponieważ stawiam na oryginalność, wyjątkowość i niepowtarzalność. Tak serio to w kalendarzu imprez kolarskich rozgrywanych w sezonie mamy całkiem sporo imprez o różnym charakterze. Ale drużynowej jazdy na czas dotychczas nie było, a przecież mamy w tej konkurencji wspaniałe tradycje i osiągnięcia. Chciałem do nich nawiązać, stąd m.in. olimpijski dystans 100 km. Poza tym trudno byłoby nam konkurować po sąsiedzku z maratonem leszczyńskim i w jakimś stopniu także trzebnickim.

Twoim zdaniem wśród amatorskich drużyn są takie, które podołają wyzwaniu – drużynowej czasówce na 100 km?
Bezwzględnie tak. Dotychczasowe dwie edycje udowodniły, że wszystkie drużyny, które wzięły udział w Amber Road, poradziły sobie i zmieściły się w limicie 4 godzin. Zdecydowana większość drużyn potrzebowała na pokonanie trasy 3 godzin, ale prawdziwi mistrzowie schodzili poniżej 2 godzin i 40 minut. Jednak aby trafić na podium, koniecznie trzeba pojechać ze średnią powyżej 41 km/h i – jak wielu już podkreślało – pod względem sportowym Amber Road stanęło na dość wysokim poziomie.

Podczas pierwszej edycji większość drużyn pojechała najlepiej jak potrafiła, ale jeszcze bez strategii i kalkulowania. Natomiast druga edycja była już inna. Niemal wszyscy dysponowali jakimś planem taktycznym. Sporo zawodników po przejechaniu 20-40 km, wracało na metę, wcześniej dając z siebie wszystko dla swojej drużyny. Uświadomiło mi to, jak poważnie uczestnicy podchodzą do rywalizacji, chcąc osiągnąć najlepszy z możliwych wyników, w myśl motta: „Jest Was 5 i tworzycie drużynę? Teraz macie okazję to udowodnić!”. Bardzo mi to imponuje.

Wyścig taki jak Amber Road, a w Wielkopolsce również Leszczyński Maraton Rowerowy w nowej formule są dowodem na to, że kolarstwo szosowe zyskuje na popularności?
Trudno mi powiedzieć, czy kolarstwo samo w sobie, czy po prostu jazda na rowerze staje się znów popularna. Siłą rzeczy, jeśli coraz więcej osób rozpoczyna przygodę z rowerem, to należy spodziewać się, że część z nich będzie startować w maratonach i wyścigach. Jednak aktualnie wciąż jest tak, że kolarstwo górskie pod względem jakości organizacji, atrakcyjności i ilości uczestników jest górą. Formuła zawodów w Lesznie pokazała w jakim kierunku należy iść, by przyciągać i uatrakcyjniać imprezy kolarskie na szosie. Oczywiście nie każde zawody muszą być rozgrywane według tej samej „recepty”, ale osobiście uważam, że im ich więcej, tym lepiej dla kolarstwa. Już dziś zastanawiam się, co zrobić aby za rok również Amber Road mogło być rozegrane przy zupełnie zamkniętym ruchu drogowym… Potrzebnych będzie ze 120 motocyklistów i wóz techniczny dla każdej drużyny, ale cudnie by się to prezentowało.

Poza tym wydaje mi się, że duże znaczenie dla rozwoju kolarstwa w naszym kraju mają Polacy startujący w zawodowych teamach, szczególnie dziś, kiedy rozgrywany jest Tour de Pologne. Ich nazwiska co rusz przewijają się w mediach i wyczuwalna jest dobra atmosfera. Teraz wystarczy jeden spektakularny sukces i – jak to mamy w zwyczaju – cały kraj zacznie się ekscytować.

Jaki będzie przebieg trasy tegorocznego Amber-Road w porównaniu do poprzednich edycji?
Niemal bez zmian. W większości, co jest oczywiście zamierzone, trasa przebiega po terenie Powiatu Gostyńskiego, choć w przyszłości nie wykluczam zmian. W 80% trasa jest nawiązaniem do tej sprzed roku. Zupełnie nowym odcinek jest jedynie ostatnich 15 km.

Startujemy jak zwykle z Głogówka (spod Klasztoru), przy czym w tym roku najpierw każda z drużyn wystartuj do rundy honorowej z ul. Młyńskiej i na niej też znajdzie się meta. Dalej po staremu, Smogorzewo, Borek Wlkp. (tym razem omijamy fragment do Jeżewa), Borzęciczki, Pogorzela, Kobylin, Pępowo, Krobia, Karzec, Rokosowo, Drzewce i od tego miejsce rozpoczyna się nowy odcinek trasy. W Drzewcach skręcamy w prawo na Gostyń, a ostatnie 3 km do mety drużyny będą musiały pokonać w zabudowie miejskiej. Szczególnie trudny może być zjazd z ul. Wielkopolskiej do Wrocławskiej z trzema następującymi po sobie zakrętami, tuż przed metą. Finisz zatem dość techniczny, ale przez to bardziej widowiskowy, a z racji jego ulokowania w centrum miasta liczymy na rzesze kibiców.

Jakie wnioski wyciągnęliście, jako organizatorzy z Amber Road, rozegranych w poprzednich latach?
Zeszłoroczne obserwacje – i niestety także drobne kombinacje – pokazały, że konieczne są zmiany, które znalazły swoje odbicie w regulaminie, do zapoznania z którym zachęcam (nie wszyscy to czynią). Przede wszystkim uczulam na termin rejestracji. W tym roku mija on 31 lipca i do tego dnia powinna wpłynąć opłata startowa. Powody takiej decyzji są dwa. Pierwszy to natłok pracy i obowiązków jakie nasilają się im bliżej zawodów. Gdyby Amber Road organizował sztab ludzi, można by inaczej przeprowadzić przygotowania. Ponieważ tak nie jest, wolę wiedzieć z wyprzedzeniem ile drużyn wystartuje i nie ponosić zbędnych kosztów. Po drugie w terminie od 4 do 14 sierpnia będę dość trudno dostępny z racji udziału w wyprawie rowerowej po wschodnich granicach naszego kraju. Planowałem zbyt długo ten wyjazd, więc skoro nadarzyła się okazja, postanowiłem z niej skorzystać.

W tym roku zgłaszamy jak zawsze 5 zawodników, ale mamy także możliwość zgłoszenia 2 rezerwowych, którzy mogą zastąpić zawodników z podstawowej piątki. Na trzy dni przed zawodami ewentualna zmiana na zawodnika spoza listy wymagać będzie wniesienia dodatkowej opłaty. Wiem, iż dla wielu to trochę kontrowersyjny zapis, ale staramy się uniknąć sytuacji kiedy zmiany w składzie dokonywane są na „5 minut przed startem”, a takie miały miejsce.

Rywalizacja odbędzie się wyłącznie w OPEN, ale z małą zmianą. Wprowadziliśmy osobną kategorię dla drużyn o średniej wieku powyżej 50 lat. One dodatkowo będą walczyć o miano „Super Seniora”, który może być tylko jeden.

Uczulamy, aby w biurze zawodów pojawiał się wyłącznie kapitan drużyny, który złoży już wcześniej podpisane oświadczenia (dostępne na stronie amber-road.pl), pobierze i zda numery startowe, będzie reprezentował drużynę w rozmowach z organizatorem.

Przepisem wynikającym wprost z zeszłorocznych doświadczeń, jest pkt. 16, określający zasady na jakich zostaną rozegrane zawody, który definiuje co jest dozwolone: (…) Przez dozwoloną pomoc rozumie się pomoc udzieloną wyłącznie przez członków tej samej drużyny bądź innych uczestników zawodów. Zawodnicy mogą wymieniać między sobą żywność, napoje, drobny sprzęt, koła, jak również udzielać sobie wzajemnej pomocy w czasie jazdy. Nie mogą nawzajem ciągnąć się ani popychać. Za dozwoloną pomoc rozumie się także podawanie napojów oraz żywności na trasie przez członków z obsługi drużyny, nie biorących udziału w rywalizacji (…)

Niezwykle istotnymi są pkt. 18 i 19 Zasad, które w tym roku motocykliści będą przestrzegać bezwzględnie, pod rygorem dyskwalifikacji.
18. Każda drużyna zobowiązana jest do samodzielnej jazdy. Drużyna doścignięta nie może prowadzić ani korzystać z prowadzenia drużyny wyprzedzającej. Drużyna wyprzedzona musi jechać co najmniej 25 m za drużyną, która ją wyprzedziła.
19. Zawodnik, który odpadł nie może dołączyć do innej drużyny, korzystać z jej prowadzenia, a tym samym kontynuować rywalizacji. Ma natomiast prawo zjechać z trasy i skrócić dystans, lub skorzystać z wozu technicznego bądź wozu drużyny. Dopuszczalna jest sytuacja kiedy zawodnicy którzy odpadli, tworzą grupę, z którą wspólnie pokonują trasę do mety po warunkiem, iż nie kontynuują rywalizacji i nie utrudniają jej innym drużyną.

Zupełną nowością są zapisy pkt. 4 i 5. Definiują one, iż różnica na mecie między pierwszym, a trzecim zawodnikiem nie może być większa niż 30 sekund. Jeśli na finałowym kilometrze do mety dojdzie do upadku jednego z trzech zawodników, którzy pozostali w rywalizacji, to jako czas drużyny policzony zostanie czas drugiego na mecie, do którego doliczonych zostanie 30 sekund.

Więcej informacji i zapisy na stronie Amber Road (klik).

Facebook