Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Świnoujście – Rowerowi maratońcycy wracają do domów
31 sierpnia 2008
IMAGIS TOUR 2008 – Niebieskie Marzenie
1 września 2008

Na relację z Imagisu autorstwa naszego niekwestionowanego bohatera Adagio, ‚miszcza nad miszczami’ zapraszamy jutro, tzn. w poniedziałek 1 września. Zanim jednak ujrzy ona światło dzienne zapraszamy do lektury notek prasowych dotyczących ultramaratonu Imagis Tour.

Dziś [25 sierpnia 2008 – 6:00] do Włosowatej na Podkarpaciu dotrą rowerzyści, którzy w sobotę rano wyruszyli ze Świnoujścia w najdłuższy w Polsce maraton Imagis Tour.

Zawodnicy nie pojechali dla nagród pieniężnych. Jedyną nagrodą za miejsca od pierwszego do czwartego jest bowiem strój kolarza. Na koszulce widnieje imię i nazwisko nagrodzonego, nazwa maratonu i czas w jakim pokonał trasę.

Pierwsi zawodnicy spodziewani byli już wczoraj późnym wieczorem lub w nocy. 43 śmiałków wystartowało w sobotę o 8 rano.

Wybór trasy z północy na południe, a nie odwrotnie nie jest przypadkowy – mówi jeden z głównych organizatorów maratonu Robert Janik. – Po prostu większość wiatrów wieje z północnego zachodu. Startując ze Świnoujścia zawodnicy przez sporą część trasy mają wiatr w plecy lub z boku, a nie z przodu. To ważne. No i zaczynają jadąc po płaskim, a nie od razu w górach.

Niektórzy startują w Imagis Tour już kolejny raz. W ubiegłym roku przejechałem trasę w 64 godziny – opowiada Cezary Dobrochowski ze Świnoujścia. – W tym chciałbym się zmieścić poniżej 50 godzin.

Ale są i tacy, którzy po raz pierwszy spróbowali zmierzyć się z tym dystansem. Do tej pory najdłuższym moim maratonem był 400-kilometrowy w Gorzowie Wielkopolskim – mówi Dariusz Bielenis z Świnoujścia. – Pokonanie ponad tysiąca kilometrów to duże wyzwanie.

Na trasie rowerzystom towarzyszyło 6 samochodów osobowych i bus. Jesteśmy tak zwaną obsługą techniczną – mówią Marzena Szatkowska, Dorota Podkońska i Łukasz Stalżec. – Mamy ze sobą wszystko, co może przydać się na trasie zawodnikom. Od części rowerowych w razie awarii, po kanapki i napoje.

Po drodze zawodnicy mieli wyznaczone miejsca na nocleg. Choć słowo nocleg, to zdecydowanie za dużo powiedziane. Spali bowiem po kilkanaście minut, najwyżej godzinę i jechali dalej.

Na pomysł zorganizowania tak długiego maratonu wpadli Robert Janik z Leszna i Wiesław Rusak do niedawna mieszkający w Świnoujściu. Obaj są zapalonymi kolarzami-amatorami.

Wiesiek organizował maratony dookoła Zalewu Szczecińskiego – opowiada pan Robert. – Przy którymś pomyśleliśmy, że fajnie byłoby spróbować przejechać tysiąc kilometrów. To taka magiczna liczba, psychologiczna. Naszemu sponsorowi też się spodobał ten pomysł.

Nigdzie się nie reklamowali. Informacja o maratonie rozeszła się pocztą pantoflową wśród kolarzy, którzy biorą udział w innych maratonach organizowanych w kraju. W pierwszym uczestniczyło 17 zawodników. W kolejnych 23 i 30.

Jest nas coraz więcej, to znaczy, że pomysł jest dobry. W tym roku przyjechali nawet zawodnicy z Niemiec – mówi Robert Janik.

Hanna Lachowska

Źródło: Serwis Głosu Szczecińskiego.

Facebook