Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych 2018

Stargard
12.05

Gryfice
2.06

Nowogard
23.06

Świdwin
14.07

Rewal
15.09
Relacja Z Łobza
18 maja 2006
I Kołobrzeski Maraton Rowerowy zakończył się w niedzielę
23 maja 2006
Grzegorz Grabiec
Kołobrzeski Maraton Rowerowy – 20. 05. 2006zdjecie z Mirkiem i Olkiem

Nadszedł czas na pierwszy w tym roku start w maratonie szosowym z cyklu supermaraton.org. Zapisałem się do najmocniejszej, teoretycznie, grupy na 310 km. Albo wóz albo przewóz, postanowiłem. Zachmurzone niebo i 15 C nie ułatwia decyzji jak się ubrać na trasę, którą zakładałem jechać nawet dziesięć i pół godziny.

Początkowo jedziemy przez ulice Kołobrzegu potem zaraz za miastem zaczyna się walka z wiatrem. Grupa ustawia się w wachlarzyk , ale… brakuje miejsca dla wszystkich. Część osób niebezpiecznie wjeżdża na przeciwległy pas ruchu. Tępo mocno szarpane, widać , że raczej nie umiemy jechać grupą. Na którejś z kolejnych małych górek odpadam z grupy razem z Jankiem z Koloni. Będziemy jechać razem już do końca.

Nie pozostaje nic innego jak jechać swoim tempem. Na 70 km trasy doganiam Karola z Wałcza, urwał szprychę więc prawdopodobnie już dalej nie pojedzie. Pomagam mu przez chwilę z kluczami, w efekcie muszę gonić moją grupę.

Trasa wije się pomiędzy polami, czasem trafia w dolinę rzeki lub wyjeżdża na wzgórza. Mijane jeziora, zalesione doliny i wąwozy nie pozwalają się nudzić i umilają jazdę.

W grupie sześciu – ośmiu osób jedziemy do mety pierwszej pętli. W Kołobrzegu jesteśmy po 4 godzinach i 40 minutach jazdy. Natychmiast wyjeżdżamy na drugą pętlę. Tuż przed nami wyjeżdża grupa z Łobza. Będziemy ich gonić. Początek drugiej rundy jest ciężki, przeciwny wiatr zmęczenie z pierwszej części trasy plus pogoń za grupą mocno mnie osłabiły i teraz ciężko jest jechać we dwóch pod wiatr. Na 75km trasy kierunek wiatru się zmienia i będziemy jechać teraz z wiatrem więc i jazda będzie łatwiejsza, nasza prędkość znacznie się zwiększa.

Doganiamy kolejną grupę i wspólnie jedziemy do kolejnego PK. Nie korzystamy z niego i jedziemy od razu dalej jest nasz już tylko czterech. Na ostatniej prostej przed Kołobrzegiem zostaje nas trzech. Chłopak zaciąga mocno i rozrywamy się na 5 km przed metą. Wpadamy na metę w minutowych odstępach.

Pozostaje tylko się umyć i wybrać się na ognisko. Ostatni przyjadą po 13 godzinach i 30 minutach kończąc w strugach zacinającego deszczu.

Dystans wg licznika 300km
czas jazdy 9 godzin 46 minut
9 miejsce open / 46 osób
3 miejsce w kategorii
średnia prędkość 30,76 km/h

Facebook